Witajcie, odświeżę temat, bo walczę z piecem i nie mogę go ogarnąć... Tyle się już naczytałem, że jestem głupszy niż na początku. Jedni mówią, żeby palić małym płomieniem z długimi czasami przerwy w podawaniu. Inni mówią, że takie palenie jest niedobre, bo poci się komin, źle spala groszek i itd. Każą palić z dużym nadmuchem aby w miarę szybko osiągać zadaną temperaturę. Nie wiem już kto ma ostatecznie rację. Obecnie walczę z piecem i nie mogę zejść z zużyciem poniżej jednego worka na 1,5 doby, co na dobę daje około 18kg. Nie jest źle ale jak czytam, że komuś piec spala 8kg, to albo nadal źle palę, albo ktoś zbytnio upiększa :-) Próbowałem już wszystkich kombinacji chyba. Mały płomień, małe podawanie, długie przerwy, nadmuch mały i duży, Obecnie mam podawanie na 8s, przerwa 50s, nadmuch 30%, wentylator przymknięty na około 80%. Spalanie podobne, około 18kg na dobę przy obecnej temperaturze, węgiel spalany w miarę dobrze - są jakieś tam spieki czasami ale to już chyba wina może lichego węgla. Komin też myślę dość dobrze wygrzany, bo na mniejszym płomieniu na górze był cały mokry. Czy mogę zejść jeszcze niżej ze spalaniem? Co sądzicie? Obecnie praca trwa około 6 minut, a przerwa około 12 minut.