-
Zapach sadzy na powierzchni komina
Witek1234, cierpliwości, laik jestem w tym temacie. Źle się zrozumieliśmy wyżej. Nie mieszam węgla z drewnem, tylko układam warstwami, góra drewno, węgiel na dole. Nawet nie pomyślałem, aby mieszać. To prawda, że obecny okres przejściowy jest kłopotliwy. Na dobre palenie przyjdzie czas, gdy temperatura spadnie. Teraz będę się trzymać opcji - jak palenie samym drewnem, to temperatura na kotle 60-65*C, najwyżej opał szybciej się spali, ale przecież chodzi mi tylko o zagrzanie CWU i lekkie dogrzanie domu, żeby do rana temperatura nie spadła poniżej 20-20.5*C (ściany mają 50-60cm grubości, nie chcę wychłodzić chaty, bo później będzie ciężko zagrzać). Jak palenie węglem to temperatura ok. 60*C. Start pompy CWU ustawię na ok. 50*C na kotle, wydaje mi się, że obecna niska temperatura kotła to poniekąd efekt szybkiego załączania pomp - zimna woda chłodzi kocioł, a palę za słabo i/lub za krótko, aby kocioł dłużej trzymał wyższą temperaturę. Oczywiście mogę się mylić? Woda w bojlerze osiąga temperatury niższe niż kocioł, to logiczne. Nie widzę potrzeby modernizacji komory kotła. Ciepło jest, bo grzejniki są za duże, na zewnątrz jest za ciepło a nie chcę mieć 25*C w domu. Pomyślę też o termometrze do pomiaru temperatury spalin na czopuchu. Na razie wyciągam z pieca szary popiół, w kotle (na wymienniku) widzę sadzę, którą mogę zdmuchnąć czy łatwo usunąć szczotką (wyciorem). Patrzyłem co się dzieje przy wyczystce przy leżaku i na końcu komina, tam też trochę czarnej, łatwej do zdmuchnięcia sadzy (przy leżaku więcej, taki urok), asfaltu, krozotu ani nic podobnego raczej nie widzę. Niemniej niepokoi mnie ten zapach sadzy na powierzchni komina na poziomie poddasza. Będę obserwować, może faktycznie tak na początku ma być, jak zacznę mocniej palić to komin się wygrzeje.
-
Zapach sadzy na powierzchni komina
OK, czyli palenie od góry, gdzie na górze jest ze 2 ćwiartki dębu plus rozpalka a na spodzie węgiel, też jest złe? Węgla już nie będę kupować, pozostaje przepalać samym drewnem - krócej, ale na temperaturze powyżej 60 stopni. Tak powinno być ok. A co z tymi pompami i punktami pomiaru temperatury, o których piszę wyżej? Nie do końca wiem, jak poprawnie to ustawić.
-
Zapach sadzy na powierzchni komina
Dzięki za wypowiedzi. Mierniki temperatury mam dwa - na kotle i na bojlerze. Chyba tylko tyle obsługuje komputer (EuroSter 11WB.) Są też 2 pompy - CO (włącza się przy 45*C na kotle - może za szybko?) i CWU. Komputer obsługuje też dmuchawę (nie ma miarkownika), która chodzi z wyższymi obrotami do czasu osiągnięcia 50*C na kotle, później obroty zwalniają, przy 54*C na piecu dmuchawa się wyłącza. Powyżej temperatury 54*C włącza się co kilka minut na kilkanaście sekund tylko, aby przedmuchać. W sumie dmuchawa służy mi teraz bardziej do dobrego rozpalania, bo po jej wyłączeniu temperatura jeszcze wzrasta o kilka stopni i jest później względnie stała, aż zasyp się nie wypali. Obroty dmuchawy, temperatury załączania jej itp. można oczywiście ustawić. Mam jednak wrażenie, że jeśli ustawię, żeby dmuchawa chodziła do np. 60*C na kotle, to opał ekspresowo się wypali i ciepło pójdzie w eter, albo ogień tak się rozhula, że później będzie ciężko zapanować nad temperaturą. Już raz mi się zdarzyło, że temp na kotle w 10-15 minut poszybowała z ok. 60 do 72*C. Niby w porządku, ale były wątpliwości przy ilu stopniach zacznie zwalniać :-) Jeśli chcecie coś tu doradzić, to chętnie poczytam, od bardziej doświadczonych warto się uczyć. Teraz się zastanawiam, czy temperatura na kotle jest zbliżona do tej na wyjściu? Przy ilu stopniach powinna się włączać pompa CWU, przy ilu CO? Witek1234 - czasem mieszam węgiel i drewno, bo przy 10-12*C na zewnątrz palenie głównie węglem powoduje saunę w domu. Z kolei mały zasyp węglem z drewnem tylko jako rozpałką nie pozwala osiągnąć na dłużej temperatury powyżej 50-52*C. A przecież chyba chodzi o to, aby utrzymywać wyższą, stałą temperaturę dłużej? Pewnie piec/grzejniki są przewymiarowane, ze względu na plan przeniesienia kotłowni i zmianę kotła, nie będę już kombinować, dlatego chcę jak najlepiej korzystać z tego, co mam.
-
Zapach sadzy na powierzchni komina
Po czym poznam, że nie kiszę opału? Palę tak: czyszczę ruszt z popiołu i resztek opału, wsypuję węgiel (orzech), na górę kładę ze dwie ćwiartki dębu, na to parę szczapek dębu i zrębki dębowej, którą podpalam zapalarką kominkową. Od rozpałki zajmują się szczapki, później ćwiartki dębowe - trwa to ok. 15 minut, aż drewno się dobrze rozpali. Na koniec, gdy drewno się porządnie pali, zapala się węgiel. Po ok. 2h w komorze zasypowej widać rozżażony do czerwoności, lekko palący się węgiel, który daje dużo ciepła i nie kopci. Po węglu zostaje biały popiół i trochę niedopalonych odpadków. Większy dym z komina widzę tylko na początku, po rozpaleniu. Później leci tylko czarnawy, bardzo rzadki dym z węgla. Dwa razy się zdarzyło, że kocioł mi się "kisił" jakby nie było ciągu, winny był syf w najwyższej komorze. Po wyczyszczeniu śmiga. Taki zasyp węgiel+dąb do ok. 2/3 lub 3/4 wysokości zasypu wypala się w ciągu ok. 6 godzin. Gdyby węgla było więcej albo gdybyśmy palili ciągle i nie musieli grzać wody/CO od zera, pewnie paliłoby się dłużej. Jeszcze się uczę i próbuję rozkminić sterownik i wpływ dmuchawy na proces palenia. Piecuch19 - o co chodzi z "termomerem powrotu"? Powrotu czego? Mikkei - daszka nie ma i nie mam w planach. Kominiarz odradził. Strych jest nieużytkowy, ale w całości ocieplony wełną 20cm dach + 10cm podłoga (lub strop, zależy jak patrzeć). Komin sam w sobie nie jest ocieplony.
-
Zapach sadzy na powierzchni komina
Dzięki za odpowiedź. Na poddaszu parę lat temu był remont i jest nowy tynk, gładź i wygląda spoko, na strychu stary tynk i gładź, biała farba - widać, że stare, ale bez czarnych plan, wykruszania się, spękań itd. Komin faktycznie może być wilgotny, wyloty są do góry a nie ma daszka. Kominiarz powiedział, że instalacja daszka może zrobić więcej szkody niż pożytku - w końcu ten komin stoi już prawie 150 lat i "żyje". A co z temperaturą na piecu? Lepiej podnieść do tych 65*C? Te 60*C to takie max, które na razie utrzymywałem na dłużej, często jest mniej - ok. 50-53*C. Noce za ciepłe, żeby porządnie grzać.
-
Dołączył do społeczności: Morgan
-
Zapach sadzy na powierzchni komina
Witam, mam problem z zapachem sadzy na powierzchni komina w starym domu (XIX w.). W domu jest komin-leżak (tzn. posiada odcinek poziomy, łączący się następnie z kominem pionowym), ciąg jest dobry, piec CO+CWU Ogniwo 17kW bez podajnika, z dmuchawą ze sterownikiem. Palimy od góry węglem typu orzech + suche ćwiartki dębowe. Komin z cegły, bez wkładu. Palimy tylko na noc, ok. 1/2 do 2/3 komory zasypowej, tylko po to, żeby dogrzać dom o powierzchni ok. 150m2 i zagrzać wodę (bojler bodajże 90l). Dom ocieplony, okna wymienione. Kominiarz był u nas miesiąc temu, wszystko czyścił, nie miał uwag. Od kilku dni powierzchnia komina na poddaszu pachnie sadzą. Na kominie na poddaszu jak i na ocieplonym strychu brak wykwitów, plam. Co to może być? Za niska temperatura spalin? Jeśli tak, to jak ją ponieść? Palimy tak, że na piecu jest temperatura ok. 60*C. Czy to za mało? To nasza pierwsza jesień w tym domu. Nie mamy jeszcze doświadczenia... Za rok lub dwa planujemy przeniesienie kotłowni i budowę nowego komina oraz wymianę kotła na pelletowy, na razie jednak musimy sobie radzić z obecną instalacją CO.
Morgan
Nowy Forumowicz
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta