Witam, szułakałm wątków, które by odpowiedziały w miarę na moje pytanie, ale w sumie "objawów" jest tyle że postanowiłam otworzyć nowy wątek,
Z góry zaznaczę, że nie mam pojęcia o piecach, osoba która do wstawiała jest kilkaset kilometrów stąd.
Wstawiliśmy latem piec na eko groszek z podajnikiem ślimakowym. Fachman wstawił, zrobił ustawienia, rozpalił na próbę i stwierdził "jak wam będzie zimno to sobie podkręćcie na piecu".
Piec ustawione miał cały czas 55 na piecu, tyle samo na zaworze pompy, a czasowo był ustawiony na 15s podawanie, 60s przerwy i wentylator na 25 obrotów. Wszystko było ddobrze, spalał ładnie.
Problem zaczął się gdy zrobiło się zimniej. Chcieliśmy podnieść temperaturę, więc podkręciłam na piecu do 65 i... piec pali okay cały dzień a w nocy gaśnie. Koło 1-2 w nocy budzi mnie alarm ostrzeżenia o nierosnącej temperaturzę. Schodzę do pieca, a w popielniku góra niedopalonego węgla.
Próbowałam zmienić coś u wstawieniach, ale każdej nocy to samo. Jedyne co pomaga to zmniejszenie temperatury na piecu do 55, a wtedy zimno.
Nie mam zielonego pojęcia co zrobić. Jest to coś co mogę zrobić sama czy najlepiej zawołać kogoś kto piec ustawi?