Dzień dobry wszystkim paniom i panom :)
Posiadam instalację jak na rysunku. Miała początkowo ogrzewać tylko piętro i poddasze. Obecnie zaszła potrzeba ogrzania również parteru. Funkcjonuje tam z powodzeniem osobna instalacja z piecem gazowym, ale gaz to nietanie medium, a kominek rezerwę mocy ma i szkoda jej nie użyć. Nie chcę łączyć instalacji, ani rezygnować z gazu gdyż tam akurat bezwzględnie potrzebna jest możliwość "bezobsługowego" grzania. Kominek mógłby wspomagać tę instalację, założenie jest takie, że piec gazowy załączałby się rzadziej lub wcale, mając wodę w obiegu dogrzewaną wymiennikiem.
Problem w tym, że wymiennik nie wymienia ciepła. Przy kominku, na powrocie wisi sobie pompa Grundfos i po mozolnym odpowietrzeniu wszystkich odgałęzień nie ma problemu z nagrzaniem żadnego fragmentu, poza tym zaznaczonym na czerwono. Jedna z rur biegnących do wymiennika istotnie nagrzewa się od kominka (temperatura na niej jest wyższa o 20°C niż na rurach instalacji zasilanej gazem), ale druga ma temperaturę zbliżoną do tej jaką nadaje piec gazowy swoim rurom.
Pomiar temperatur na rurach instalacji zasilanej gazem przed i za wymiennikiem wykazuje że nic a nic się ona nie nagrzewa.
Wychodzi na to, że woda w tych (czerwonych) rurach stoi a nie płynie, odbywa się jedynie jakiś znikomy transfer ciepła przez sąsiedztwo cząsteczek.
Podejrzewam że po prostu ciężko jest wepchać ciepłą wodę w dół, sprzeciwić się grawitacji. Moja pompa nie daje rady, musiałbym wstawić większą, albo drugą, na przykład przy samym wymienniku, ku czemu bardziej bym się skłaniał. Ale zanim taki eksperyment poprowadzę, wolę się upewnić czy dobrze myślę :D Z góry dziękuję za pomoc.