witam ponownie po dłuższej przerwie, obiecałem że podzielę się z wami moimi doświadczeniami w przebudowie kotła wiec już opowiadam. Kocioł przebudowałem według szkicu drewniaka czyli na ruszt pod palnik i okolice blacha zeby nie zasysało lewego powietrza, ściana zbudowana z cegieł szamotowych przed opłomkami, palnik dikij petia tylko wlot nie półkolisty tylko prostokąt 11 x 9, tyle ze wskazówek które dało się zrobić w moim kotle bo:
-wysokość pierwszej opłomki od rusztu wodnego to 17,5 cm
-odległość najniższego opłomki od tylnego płaszcza to coś koło 3,5 (płytka szamotowa wchodzi na styk)
dlatego cały palnik musi być niski nie ma więc mowy o dobrym dopaleniu spalin bo zaraz jest opłomka i płaszcz który schładza spaliny, chyba ze wymodeluje się odpowiednio cienką płytkę o grubości 1 cm, tylko wtedy zostanie przestrzeń 2,5 cm na spaliny. Moim zdaniem to za mało. No i najbardziej rażąca wada to asfalt w komorze załadowczej rosnący w ekspresowym tempie. Przy dokładaniu dym wydostający się do kotłowni... Pomysł może dobry ale wymaga dużo poprawek. Trzeba by było jakąś klapkę krótkiego obiegu czy wyciąg. Nie wiem tylko dlaczego ta smoła na sciankach kotła się osadza? płaszcz wodny studzi dym czy może drewno za mokre? co jakbym dookoła ułożył płytki szamotowe bo komora wciąż duża i wystarczy miejsca