Szanowni Forumowicze! Opiszę moją sytuację i mam nadzieję, że ktoś z forum będzie w stanie mi pomóc. Otóż jestem użytkownikiem kotła na ekogroszek, z podajnikiem ślimakowym i palnikiem retortowym. Użytkuję kocioł od 7 lat (od sierpnia 2007 roku). Kocioł KW 25kW produkcji EKOCENTR ze sterownikiem pogodowym A3000EI firmy RecalArt Electronic (świetny sterownik). Przez te siedem lat kocioł i cały układ grzewczy spisywał się bez zarzutów - dostroiłem sterownik do potrzeb i wymogów obiektu. Jestem zawodowo związany z automatyką, zrobiłem jaszcze sterownie nadrzędne, bo w tym samym układzie grzewczym jest jeszcze kominek z płaszczem wodnym - ale to na marginesie. W tym okresie były robione nięzbedne remonty jak wymiana ślimaka, deflektora, naprawa rury podajnika która trochę skorodowała itp. Ponad 2 miesiące temu stało się coś dziwnego: po wyłaczeniu się awaryjnie kotła (był to mój bład złego nastwienia temperatury przy przejściu tylko na CWU) zaczeło się dziwnie zachowywać palenisko. O ile w sytuacji odbioru ciepła i normalnej pracy kotła (nadmuch, podawanie węgla) wszystko grało, to w sytuacji kiedy kocioł był w trybie podtrzymania następowało nadal zbyt duże żarzenie się węgla, w efekcie żar cofał się i następowało awaryjne zatrzymywanie pracy kotła (po długim wyrzucie węgla). Wydawało się, że pojawiły się gdzieś nieszczelności w palniku i dochodzi "fałszywe" powietrze. Powietrze jednak ewidentnie dostawało się przez dmuchawę (wentylator) bo po całkowitym zamknięciu przesłony kocioł wygaszał się. Żeby nie rozpisywać się zbytnio podam krótko: - wymontowałem palnik, uszczelniłem wszystko co było do uszczelnienia - nic nie pomogło - po kilku tygodniach nieudanej walki ściągnąłem serwisanta od tych kotłów - zrobił to co ja, zabrał palnik do siebie na warsztat, wymienił kolano (trochę na wyrost) i po uszczelnieniu i założeniu - bez zmian, - następnie serwisant dołożył między wentylator i palnik wkładkę z żaluzją (przesłonką), która przy podmuchu podnosiła się, a na "postoju" opadała grawitacyjnie i zasłaniała dopływ. Tej żaluzji wcześniej nie było i przez 7 lat kocioł pracował bez zarzutu Ostatecznie w tej chwili dzieje sie coś bardzo dziwnego - palenisko pracuje niestabilnie: albo przegrzewa się w niekontrolowany sposób (jednak jest nadal jakieś powietrze) albo gaśnie. Staram się manipulować nastawami - czasy podawania i postoju podajnika, czas postoju i pracy pracy podajnika w "podtrzymaniu", ale palnik pracuje niestabilnie i w sposób nieregularny.Samo spalanie jest bardzo dziwne - węgiel nie spala się na popiół tylko zostają kawałki częściowo spalone, jak kawałki żużla nie całkiem wypalonego. Czy ktoś kiedykolwiek zetknął się takim problemem? Czy może mi pomóc? Gdzie szukać przyczyn? Bardzo proszę o rady.