Skocz do zawartości

gahhhhh

Nowy Forumowicz
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez gahhhhh

  1. Przecież napisałem wyraźnie, że nie mogę wyłączyć sterownika a nie dmuchawy. Tak czy siak poddałem się. 2h od podpalenia efekt: 44 stopnie i spada, w piecu taki oto widok: W domu 18 stopni... Jedyne co wyszło na pożyteczne stercząc 2h przy piecu i patrząc co się dzieje to wypite piwo i wyczyszczenie mało wiele pieca: Być może nie jestem zbyt cierpliwy. Czego oczekiwałem od drewna? Że będę podchodził dokładał kilka kawałków i miał pół dnia spokoju. Kiszenie a nie palenie węgla? 48h to za mało czy za dużo? JEST KTOŚ Z POMORSKIEGO?
  2. Rozpaliłem w piecu od góry. Pozwoliłem sobie przy rozpaleniu na początku wspomóc dmuchawą ale potem ją wyłączyłem. Sterownika nie mogę wyłączyć bo pompa przestanie chodzić. Pompka na 1 biegu. Sterownik i tak pokazuje tylko temperaturę. W tej chwili pokazuje 48 stopni. Za oknem -6 więc mam nadzieje, że piec się jeszcze rozbuja bo w przeciwnym razie chłodno będzie w domu. Już mam 19 stopni. Klapka uchylona w drzwiczkach do załadunku. Ostatnie drzwi na dole pod rusztem również uchylone wg porady. Tylko jeśli faktycznie ma mi to starczyć na 4 to ja dziękuje za taką robotę. Panowie nie uwierzę, że nastawiacie budziki na 3 w nocy tylko po to żeby w piecu rozpalić. W takim przypadku to ja wole węgiel bo chociaż te 48h i wytrzymywał choć i tak myślałem, że to krótko. berthold61 gdy paliłem węglem chodziła dmuchawa i sterownik nie było żadnych miarkowników i szamotów i jak już wspomniałem 3 wiadra węgla, 48h spokoju. Czy jeśli zastosuję twoje metody będzie jeszcze lepiej?
  3. Komin na zewnątrz jest cały czarny (wstyd fotkę robić). Po dołożeniu 6, 7 średniej wielkości drewienek od 15:40 do 19:30 jakoś się kulało. Przesunąłem znowu żar do tyłu wrzuciłem 3 kloce i na razie się kręci a temp spada (50 stopni). Przypominam, że piec jest ustawiony dalej na 65. Ale chyba się nie rozkręci więc załaduje go i rozpalę od góry wg porad i teraz najważniejsze. Ile taki załadowany piec powinien mi wytrzymać? Jak rozpalę wieczorem to dopiero po pracy o 14 będę w domu i boję się, że nie wytrzyma tyle. No i jak ustawić sterownik pod takie spalanie? Jaka minimalna temp, częstotliwość przedmuchu? Tak piec jest na tym samym poziomie co grzejniki. Co do komina ja uważam też, że jest on zbyt nisko. Teść dobudował jakby ganek właśnie po to żeby miał gdzie wsadzić piec. Przy wiatrach z północy do pieca cofa się dym i ciężko mi rozpalić ale ten wiatr akurat jest rzadki. Z kolei wiatr ze wschodu ponoć też przeszkadza właśnie przez niski komin. Postaram się to wyjaśnić w rysunku. Aha zapomniałem jeszcze dodać zdania o szczelności komina. Jeszcze przed sezonem była goła cegła. Z niewiadomych mi przyczyn komin zaczął się przesuwać w lewo przez co nie był szczelny i powstała w dachu szczelina. Jak padał deszcz podmakał również komin w wewnątrz. Obleciałem całość tynkiem maszynowym a potem cementem. Myślę, że jest szczelny ale brzydki kolor i tak wylazł na wierzch.
  4. Czytam wasze porady i w sumie głupieje. Kocioł dobry czy do bani? Pompa w dobrym miejscu czy złym? Za duży w końcu kocioł na mój dom? Na wiosnę budować komin od nowa? Czy prócz naczynia zbiorczego które powinno być w wyjściu a nie na powrocie instalacja może tak zostać? Czy miarownik jest tylko do węgla czy drewna też? Czy jeśli będę palił od góry i tak potrzebuje miarkownika? Czy jak będę palił od góry mimo to i tak powinienem szamotem zmniejszyć komorę spalania? Jeśli w przyszłym sezonie zdecyduje się na drewno to na pewno zakupię je latem - teraz jestem mądry. Brak prądu to akurat troszkę odrębny temat aczkolwiek równie ważny. Będę z tym kombinował po sezonie. Aktualnie próbuje metody odgarniania żaru do tyłu i podkładania obok drewna. Dołożyłem o 15:40. Na razie tylko kontroluje nic nie dokładam nic mi nie przygasa. Jestem ciekawy nocy. Rozumiem, że GS to górne spalanie a DS dolne. Więc jeśli mam czytać lektury na temat górnego spalania i radzicie mi palić od góry bo w przeciwnym razie czeka mnie pożar to dlaczego piszecie, że mam do bani kocioł bo jest GS? Nie rozumiem tego.
  5. Co do palenia od góry... Tak paliłem węglem/miałem. Czyli wrzucałem 3 wiadra rozpalałem i się spalało. Tyle, że zanim się wypaliło na tyle żebym mógł zasypać i podpalić od nowa w domu robiło się chłodno i denerwowało mnie to. Przy drewnie strzelam będzie to samo. O dodatkowym prądzie słyszałem bardziej mnie zastanawiało jak powinienem mieć instalację żeby właśnie schładzał się grawitacyjnie. Co do mojej instalacji.. Prócz tego, że naczynie wzbiorcze powinno być wpięte w wyjście da się z nią żyć? Czy jeszcze czekają mnie jakieś przeróbki?
  6. Właśnie zasiadam do tej lektury... Tak samo jak ktoś się mnie zapytał dlaczego mam pompę na powrocie. To też ponoć nie zbyt mądre. Dodam, że piec zagotował mi się jednego razu bo po prostu się zagotował a drugiego razu przez brak prądu. Jak sobie radzić w przypadku braku prądu? Przewymiarowy kocioł... Ogólnie plany były zrobić piętro dlatego kocioł taki a nie inny lecz na razie skończyło się na planach. Co do grzejników dokładnie jak piszesz nowoczesne. O tym też czytałem, że nie ma to ja stare dobre żeliwniaki.
  7. Naczynie uchowało się na 3 fotce. Nawiasem pisząc gdzieś wyczytałem, że jest ono zbyt nisko. Czeka mnie masa roboty czy fachowca? Jestem w stanie sam to ogarnąć? No i jakiej roboty? Puszczam szkic mam nadzieję, że wyraźny: Sytuacja z nocy: Po całej sobocie męczarni z rozpalaniem i utrzymaniem temp w piecu o 3 w nocy załadowałem go na maxa z głupią teorią niech się dzieje (nie miałem już siły walczyć). Budzę się o 8 rano na piecu 99 stopni. Całą sobotę nie mogłem gnoja rozpalić a w nocy gdy nikt nad nim nie czuwa sobie postanawia się zagotować (pewnie tak by się stało gdybym nie wstał). Zamknąłem dopływ tlenu i temp spadła. Dodam, że przy 99 stopniach w piecu był już sam żar więc w niecałe 5h wypaliło całe drzewo które wrzuciłem. To normalne? Nie wyrobię na te drzewo w takim tempie. Aha, pierwszy grzejnik od pieca musiałem odpowietrzać. Co do drzewa - tak jak pisałem nie jest ono z poprzedniego sezonu bo jestem takim mieszczuchem, że nawet nie wiedziałem iż dobrze jest drzewo kupić zimą i użytkować je na następną zimę. Jedyne jak sobie radzę to jak pisałem wyżej - układam przy piecu. Czy koniecznie chce palić drewnem? Jeśli taka robota mnie czeka przy węglu jak pisałem wyżej to i owszem.
  8. Witajcie, Panowie i Panie, ręce opadają.. Zawsze mieszkałem w bloku więc moja robota żeby było w mieszkaniu ciepło ograniczała się do przekręcenia grzejnika. Ale od 3 lat przeniosłem się do domu parterowego nieocieplonego o pow. 100m2. W piecu który teść sam zakładał jak i całą instalację ok 8 lat temu paliłem miałem, węglem a w tym sezonie postanowiłem zakupić drewno jesion ponieważ przy węglu czy miale miałem dużo roboty. Zasypywałem 3 wiadra a po niecałych 48h wyciągałem 1,5 wiadra zlepionego syfu. O dosypywaniu nie było mowy bo spalało się wtedy 3x szybciej więc żeby wyciągnąć syf trzeba było czekać aż się wypali tym samym w domu moment robiło się chłodno. Uznałem, że to mija się z celem a przy drewnie będę mógł dokładać wedle potrzeb i nie wyciągać syfu co dwa dni lecz co 1,5 do 2 tyg. Z początku było genialnie ale zaczęły się problemy. Piec w tym sezonie i w ogóle zagotował mi się 2x i w sumie nie wiem czemu bo nie zmieniam sposobu palenia a gdybym coś robił źle gotował by się chyba cały czas. Za tym idą zapowietrzone grzejniki które ciężko odpowietrzyć. A w chwili obecnej nie mogę w nim rozpalić. Aktualne ustawienia sterownika: temperatura 65 stopni, pompa od 50 stopni przy rozpalaniu po czyszczeniu pieca potem zmieniam na 38, przedmuch co 10 min na 15 sec. Pompa na 1 biegu. Ustawieniami bawię się x razy dziennie najczęściej przedmuchem ponieważ raz ustawiam częsty bo przygasa a raz rzaaaaaadki bo piec osiąga blisko 100 stopni. Trochę o piecu i sposobie palenia. Jeśli chodzi o piec nie będę się rozpisywał tylko po prostu pokażę fotki. Proszę się nie przerazić. Na zdj. starałem się ująć w jakim stanie wygląda piec, jaki to typ pieca, w jakim stanie jest komin, gdzie jest pompa, jakie mam rurki prowadzące ciepło na dom, jak ułożona jest cała instalacja. Co do sposobu palenia: Po zajrzeniu we wszystkie drzwiczki i wyciągnięciu popiołu ustawiam jak już wspominałem pompę żeby się załączała od 50 stopni. Wrzucam przez drzwi nr 2 malutkie kawałki drewna (wręcz listewki) i rozpalam papierem/kartonami. Gdy listewki się zajmą wrzucam średniej wielkości drewno, gdy te się zajmie wrzucam normalne. Piec osiągnie wymaganą temp czyli 65 stopni, ba! Jak się rozbuja to nawet sobie potrafi 85 pokazać. Zamykam drzwi i uchylam klapkę w drzwiczkach żeby był tlen. Jeszcze parę tyg temu jak zostawiłem dopływ tlenu w piecu praktycznie był cały czas płomień. Czytałem, że to dobrze ale piec wtedy na momencie jest bliski zagotowania nie pomaga nawet pompa na 3 biegu. Gdy odetnę tlen temp spada ale robi się smoła więc tak źle i tak nie dobrze. Na dzień dzisiejszy jak rozpalę i zostawię uchyloną klapkę on i tak przygasa aż załączy się dmuchawa i wtedy ciężko mu się rozbujać. A jak już się po męczarniach rozbuja to do tego stopnia, że jest bliski zagotowania. I tak w kółko ręce opadają już. Za dnia jestem w stanie zapobiec zagotowaniu pieca ale gdy nikogo nie ma albo w nocy gdy wszyscy śpią niekoniecznie a nie jest to bezpieczne. 2x zagotował mi się właśnie w nocy i obudziły mnie bulgoczące grzejniki. Dużo czytałem skąd się bierze smoła, jak poprawnie rozpalać w piecu, czy do drewna potrzebna jest dmuchawa, które drzwi najlepiej uchylać, na jakim biegu najlepiej ustawiać pompę, czy wgl taki piec nie jest za duży na taką powierzchnię, co robić gdy piec się zagotuje, wałkuje ten temat od początku sezonu. Miało być lepiej a jest gorzej. Tylko nie piszcie to wróć do węgla bo nie satysfakcjonuje mnie takie rozwiązanie aczkolwiek gdy paliłem miałem/węglem nie było czegoś takiego jak zagotowany piec, smoła/sadza w kominie/piecu, komin wyglądał dużo lepiej niż teraz. Kominiarz pod koniec poprzedniego sezonu czyścił komin. Jak ja mam rozpalać albo co mam zrobić żeby faktycznie tylko dokładać sobie co jakiś czas 2, 3 drewka? Wstajemy do pieca jak do dziecka żeby sprawdzić czy temp nie osiąga setki. Cyrk normalnie. Drewno jest z tego sezonu ale staram się kłaść przy piecu zawsze tyle żebym zawsze miał suche kawałki. Mimo tego nie raz przy otwieraniu drzwiczek czułem wędzarnie. I jak rozwiązać problem zasypywania pieca po brzegi? Czytałem, że to nie sztuka rozpalić, dołożyć na maxa drewna zamknąć drzwi i iść na kanapę więc nie robię tak za dnia ale co z nocą? Żeby wstać rano i mieć ciepło w domu nie mam innej opcji jak właśnie załadować go na maxa. W niecałe 4 miesiące poszlo mi 10m drzewa. To chyba nie jest zbyt oszczędne... Mimo późnej godziny mam nadzieję, że napisałem wszystko i wyraźnie. Nie wiem co mam robić. Na wiosnę planuję postawić od nowa od samego dołu komin i przerobić instalację - czy to błąd? Nie potrzebnie? Proszę o pomoc.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.