U mnie dopiero pierwsza zima na gazie (Immergas Victrix EXA 28) więc nie mam doświadczenia .
Mam takie pytanie (chyba nie trafiłem w tym wątku na odpowiedź) - może ktoś to testował u siebie w zeszłym sezonie.
Czy lepiej (taniej, ekonomiczniej itp.) jest ustawić piec na niższą temperaturę - dosłownie o stopień lub dwa - tak aby osiągnięcie zadanej temperatury na sterowniku zajęło mu pół dnia, czyli zmusić piec do pracy ciągłej tak jak na węglowym miałem do tej pory.
Jak to się ma do realnego zużycia gazu ?
Komfort cieplny jest zdecydowanie lepszy nawet przy niższej temperaturze bo wiadomo, że grzejniki cały czas grzeją, piec chodzi raczej na minimum mocy (patrząc po wyświetlaczu), licznik leniwie połyka litry gazu...
Czy też mieć ustawione na piecu te 45* na sterowniku 21,5 i czuć ten "chłodek" kiedy piec robi sobie przerwę...
Pewnie temat - rzeka ale może ktoś już ma wnioski w tym temacie.