witam szanownych Forumowiczów ^_^
Dzięki temu forum dowiedziałem się wiele cennych rzeczy, bo jeszcze kilka miesięcy temu miałem blade pojęcie o układach CO, teraz wciąż nie jest dobrze ale już trochę lepiej ;-)
Zanim stworzyłem ten temat to przeszukałem forum, ale nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na mój problem.
Może zacznę od opisu domu i instalacji. Dom 180 m2 + piwnica (nieogrzewana). Dom to tzw. kostka z pustaków budowana w latach 80' przez dziadka mojej dziewczyny który był budowlańcem i do tego wspomagał się lokalnymi fachowcami. Czyli zupełny standard jak na tamte czasy. Ocieplenie jest tylko częściowe, w sumie można przyjąć że nie ma go wcale bo wątpię żeby coś dawało. Mieszkamy na parterze 90 m2, górna kondygnacja ma ogrzewane trzy pomieszczenia ale grzejniki są zakręcone (odkręcam raz na kilka dni żeby nie było wilgoci i trochę wietrzę ale to nie ma znaczenia). Z tą myślą (ogrzewania tylko parteru) kupiony był też kocioł tego lata. Na parterze mam 6 grzejników aluminiowych które łącznie mają 65 żeberek + jeden mały grzejnik łazienkowy. Kocioł na ekogroszek z podajnikiem 15 kw z prostym sterownikiem Kom-ster Tigra. Kocioł grzeje wyłącznie grzejniki (bez CWU). Do tego pompka Wilo Star rs25/4. Brak zaworu mieszającego (niestety). Temperatura zadana ustawiona na 53 stopnie, nie chcę schodzić niżej z obawy o kocioł. Do tej pory grzałem 12h na 12h bo temperatury były sprzyjające. popołudniu rozpalałem a rano wygaszałem (popołudniu przed rozpaleniem temperatura w domu 19,5-20 stopni, rano przy wygaszaniu było już 22-22,5 stopni). Od kilku dni w Małopolsce mamy już zimę na całego i trzeba grzać na okrągło (co też jest dużo wygodniejsze).
I teraz mój problem:
W domu jest za gorąco. temperatury dochodzą do 24 stopni. Dla nas optymalna temp. to 22 stopnie. Kocioł zużywa wg mnie bardzo dużo paliwa - średnio przez te kilka dni jakieś 30 kg na dobę co jest nieakceptowalne. I teraz myślę jak wybrnąć z tego problemu. Wiem że rozwiązaniem jest zawór mieszający, ale niestety mój instalator nie zaproponował mi tego przy montażu a ja nie byłem wtedy tego świadomy :/ Ale zanim zawołam z powrotem hydraulika (który wiecznie nie ma czasu) żeby spuścić płyn z instalacji (około 170 litrów) i zamontować zawór 3D to chciałbym się Was poradzić czy jestem w stanie choćby częściowo zastąpić pracę zaworu poprzez kryzowanie grzejników. Grzejniki zasilane są od góry gdzie jest zwykły zawór dławiący, na dole też jest zawór ale taki prosty - trzeba zdjąć nakrętkę i śrubokrętem regulować. Próbowałem wczoraj pół dnia bawić się z kryzowaniem na zasilaniu, ale niestety nie zauważyłem efektów. Najpierw przykręciłem o 1/3, potem o połowę, a jeszcze później niektóre grzejniki nawet o 2/3 i wciąż całe grzejniki są gorące. Co prawda ciężko stwierdzić "na oko" czy na pewno są tak gorące jak wcześniej, ale w każdym razie nie widać różnicy na termometrze pokojowym. Czy może robię źle i zamiast kryzować na zasilaniu powinienem robić to na powrocie?? A może w obu miejscach??
I czy dzięki kryzowaniu spowoduję że temperatura płynu w układzie będzie spadać wolniej? Moim celem jest żeby piec dłużej pracował w stanie "Nadzór" co przełoży się na mniejsze zużycie węgla i oczywiście niższa temp. w domu. Jeśli chcecie to podam ustawienia sterownika, ale wydaje mi się to zbędne ponieważ pali się dobrze i wg mnie podawanie paliwa jest w sam raz. Jeszcze jedna, być może istotna informacja. Od piwnicy na parter wychodzi aż sześć zestawów rur (zasilanie + powrót) więc każdy grzejnik dostaje gorącą wodę o zbliżonej temperaturze. Na piętro wychodzą rurki w trzech miejscach (bo są tam tylko 3 grzejniki - zakręcone).
Za wszelkie uwagi z góry wielkie dzięki !!!