Skocz do zawartości

eighty

Nowy Forumowicz
  • Postów

    4
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Informacje o ogrzewaniu

  • Źródło ciepła
    Kocioł na ekogroszek z podajnikiem

O sobie

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Małopolskie

Osiągnięcia eighty

Nowicjusz

Nowicjusz (1/14)

  • Pierwszy post
  • Tydzień pierwszy zaliczony
  • Miesiąc później
  • Od roku na pokładzie
  • Starter dyskusji

Najnowsze odznaki

0

Reputacja

  1. hajtaler428, Nie mam wymaganej ochrony powrotu w warunkach gwarancji, jednak producent bardzo mocno zaleca zawór mieszający. Mam jedynie wymaganą minimalną temperaturę 60 stopni na kotle.I taką temepraturę chciałbym też osiągnąć nie tylko ze względu na gwarancję ale sam widzę że kocioł wtedy lepiej pracuje i jest mniej sadzy. Dlatego szukam rozwiązania żeby na grzejniki szło powiedzmy 40-45 stopni a na kotle żeby było 60 (lub więcej jak mróz przyciśnie).
  2. Dzięki wielkie za wasze informacje. teraz wiem już mniej więcej na czym stoję i że idealnym rozwiązaniem będzie 4D + pompa kotłowa (jeśli nie chcę szperać przy grzejnikach montując termostaty). A trochę gorszym - ale i tak dużo lepszym niż jest obecnie - będzie tylko zawór 4D. Teraz będę musiał poszukać w okolicy jakiegoś dobrego instalatora który przyjedzie i spojrzy na to wszystko i oceni koszty przeróbki. Wtedy pewnie zdecyduję co ostatecznie zrobić i na pewno Wam napiszę co zmieniłem i jakie są tego efekty :) pozdrawiam
  3. Dzięki wielkie za podpowiedzi J Biorąc je pod uwagę, widzę że mam dwa rozwiązania: 1. Głowice termostatyczne. Z pewnością dadzą większą kontrolę temperatur grzejników. Tak jak sugeruje ameno25 grzejnik łazienkowy (drabinka) mogę zostawić wtedy max. otwarty. Dodatkowo jest on położony wyżej niż wszystkie inne grzejniki na parterze i ma zamocowany odpowietrznik. Więc do tego momentu mi się zgadza – temperatura w pomieszczeniach będzie pod kontrolą. Ale w jaki sposób głowice termostatyczne pomogą zwiększyć szkodliwą niską temperaturę powrotu do kotła? Temperaturę powrotu mogę podnieść zwiększając temp. zadaną na kotle, ale różnica i tak będzie spora. No i oszczędności w zużyciu ekogroszku raczej nie doświadczę. Mogę jeszcze dodać pompę kotłową jak radzi besix, która załatwi problem chłodnego powrotu ale zsumowanie takich przeróbek (termostaty + pompa kotłowa + kilka godzin roboty hydraulika) to już koszty w granicach myślę co najmniej 1,5k zł. 2. Zawór 4D (nie ruszam niczego przy grzejnikach i zostawiam je otwarte na 100%). To rozwiązanie chroni przed zimnym powrotem i na grzejniki idzie tyle ciepła ile potrzeba czyli nie przegrzewam niepotrzebnie domu. Wtedy kocioł ustawię na powiedzmy 60 stopni żeby nie było ryzyka korozji i temp. powrotu będzie zdecydowanie wyższa niż obecnie tak więc kocioł będzie się wolniej wychładzał co powinno przełożyć się na dłuższą pracę w podtrzymaniu a tym samym mniejsze zużycie paliwa. Można jeszcze domontować głowice termostatyczne na grzejnikach, ale w tej chwili temperatura we wszystkich pomieszczeniach na parterze jest podobna (tylko w łazience jest wyższa bo jest umieszczona centralnie w środku domu – a to akurat duży plus) więc nie wydają mi się one jakoś szczególnie potrzebne. Sambor – dlaczego oprócz 4-D potrzebna jest też pompa na powrocie? Nie wystarczy ta na zasilaniu która wymusza obieg? Tylko tego nie rozumiem J
  4. witam szanownych Forumowiczów ^_^ Dzięki temu forum dowiedziałem się wiele cennych rzeczy, bo jeszcze kilka miesięcy temu miałem blade pojęcie o układach CO, teraz wciąż nie jest dobrze ale już trochę lepiej ;-) Zanim stworzyłem ten temat to przeszukałem forum, ale nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na mój problem. Może zacznę od opisu domu i instalacji. Dom 180 m2 + piwnica (nieogrzewana). Dom to tzw. kostka z pustaków budowana w latach 80' przez dziadka mojej dziewczyny który był budowlańcem i do tego wspomagał się lokalnymi fachowcami. Czyli zupełny standard jak na tamte czasy. Ocieplenie jest tylko częściowe, w sumie można przyjąć że nie ma go wcale bo wątpię żeby coś dawało. Mieszkamy na parterze 90 m2, górna kondygnacja ma ogrzewane trzy pomieszczenia ale grzejniki są zakręcone (odkręcam raz na kilka dni żeby nie było wilgoci i trochę wietrzę ale to nie ma znaczenia). Z tą myślą (ogrzewania tylko parteru) kupiony był też kocioł tego lata. Na parterze mam 6 grzejników aluminiowych które łącznie mają 65 żeberek + jeden mały grzejnik łazienkowy. Kocioł na ekogroszek z podajnikiem 15 kw z prostym sterownikiem Kom-ster Tigra. Kocioł grzeje wyłącznie grzejniki (bez CWU). Do tego pompka Wilo Star rs25/4. Brak zaworu mieszającego (niestety). Temperatura zadana ustawiona na 53 stopnie, nie chcę schodzić niżej z obawy o kocioł. Do tej pory grzałem 12h na 12h bo temperatury były sprzyjające. popołudniu rozpalałem a rano wygaszałem (popołudniu przed rozpaleniem temperatura w domu 19,5-20 stopni, rano przy wygaszaniu było już 22-22,5 stopni). Od kilku dni w Małopolsce mamy już zimę na całego i trzeba grzać na okrągło (co też jest dużo wygodniejsze). I teraz mój problem: W domu jest za gorąco. temperatury dochodzą do 24 stopni. Dla nas optymalna temp. to 22 stopnie. Kocioł zużywa wg mnie bardzo dużo paliwa - średnio przez te kilka dni jakieś 30 kg na dobę co jest nieakceptowalne. I teraz myślę jak wybrnąć z tego problemu. Wiem że rozwiązaniem jest zawór mieszający, ale niestety mój instalator nie zaproponował mi tego przy montażu a ja nie byłem wtedy tego świadomy :/ Ale zanim zawołam z powrotem hydraulika (który wiecznie nie ma czasu) żeby spuścić płyn z instalacji (około 170 litrów) i zamontować zawór 3D to chciałbym się Was poradzić czy jestem w stanie choćby częściowo zastąpić pracę zaworu poprzez kryzowanie grzejników. Grzejniki zasilane są od góry gdzie jest zwykły zawór dławiący, na dole też jest zawór ale taki prosty - trzeba zdjąć nakrętkę i śrubokrętem regulować. Próbowałem wczoraj pół dnia bawić się z kryzowaniem na zasilaniu, ale niestety nie zauważyłem efektów. Najpierw przykręciłem o 1/3, potem o połowę, a jeszcze później niektóre grzejniki nawet o 2/3 i wciąż całe grzejniki są gorące. Co prawda ciężko stwierdzić "na oko" czy na pewno są tak gorące jak wcześniej, ale w każdym razie nie widać różnicy na termometrze pokojowym. Czy może robię źle i zamiast kryzować na zasilaniu powinienem robić to na powrocie?? A może w obu miejscach?? I czy dzięki kryzowaniu spowoduję że temperatura płynu w układzie będzie spadać wolniej? Moim celem jest żeby piec dłużej pracował w stanie "Nadzór" co przełoży się na mniejsze zużycie węgla i oczywiście niższa temp. w domu. Jeśli chcecie to podam ustawienia sterownika, ale wydaje mi się to zbędne ponieważ pali się dobrze i wg mnie podawanie paliwa jest w sam raz. Jeszcze jedna, być może istotna informacja. Od piwnicy na parter wychodzi aż sześć zestawów rur (zasilanie + powrót) więc każdy grzejnik dostaje gorącą wodę o zbliżonej temperaturze. Na piętro wychodzą rurki w trzech miejscach (bo są tam tylko 3 grzejniki - zakręcone). Za wszelkie uwagi z góry wielkie dzięki !!!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.