Prośba o pomoc. Noszę się z zamiarem wymiany gazowego pieca CO 50KW f-my Hydrotherm (zakupiony w 1992r) na węglowy z podajnikiem, lub inny tańszy niż obecny system na gaz. Zużywam średnio ok 6500-7500 m sześciennych gazu rocznie, co przy tej powierzchni domu ok 420mk (podpiwniczony, parter, piętro i poddasze) – wszystkie kondygnacje ogrzewane, nie jest chyba tak tragicznie ale roczne rachunki, jakie muszę płacić – około 14-15 tysięcy, są jednak spore. Zastanawiam się zatem, czy nie zamontować pieca retortowego na groszek wraz z zasobnikiem cwu? Czy ktoś może mi doradzić, czy to dobry pomysł? Nadmienię, że przy takim zużyciu gazu wcale nie mam oczekiwanego komfortu. Chcialbym utrzywać w miarę stałą temperaturę w pomieszczeniach – ok 20-22 st C a nie jak obecnie około 18. Dotychczas piec raczej nie pracował w nocy, pomiędzy godzinami 23:00-05:00, chyba, że temperatura wokół sterownika spadała poniżej 15 st C. Robiłem oczywiście wszelakie próby ustawiając różne temperatury na kotle, oraz załączanie się pieca w zależności od pory dnia i nocy itp., ale to moim zdaniem nie przynosi spodziewanego efektu.
Instalacja oczywiscie jest stara, stalowa, bo dom budowany był na początku lat 90.
Oczekiwania moje są więc związne z tym aby podwyszyć komfort zwiazany z temperaturą w pomieszczeniach ale nie ponosić z tego tytułu wiekszych kosztów, a raczej oszczędności z uwagi na tańsze paliwo. Z góry dziękuję za porady.