Witam,
Mam następujący problem. około 5 lat temu w mieszkaniu babci został zamontowany piec z zamkniętą komorą spalania Brotje.
Został zamontowany w mieszkaniu w starej kamienicy. Wylot spalin został poprowadzony w kanale kominowym, który kiedyś był podłączony do kuchni węglowej która ogrzewała mieszkanie.
Problem jest taki, że piec zasysając powietrze z zewnątrz przez komin zasysa również sadze, które osadzają się w piecu zapychając między innymi presostat przez co piec się wyłącza.
W związku z problemem powstał pomysł, aby poprowadzić rurę odprowadzającą spaliny (podwójną przez którą piec również zasysa powietrze) poziomo do ściany zewnętrznej i tam zrobić wylot spalin. Piec od tej ściany jest oddalony o ponad 4 metry, przez co odnosząc się do dokumentacji pieca, po zastosowaniu dwóch kolanek 90 stopni wydolność pieca do odprowadzania spalin byłaby na granicy albo trochę poza nią, gdyż zalecenia są takie, że odległość pieca o ściany nie może być większa niż 5 metrów. Dochodzi do tego aspekt estetyczny, czyli "rura wydechowa" lecąca przez całe pomieszczenie.
Dylemat jest taki, czy wyrywać z komina rurę odprowadzająca spaliny, wyczyścić kanał kominowy z sadzy ( o ile się w ogóle da) i zmontować na nowo rurę metalową odprowadzającą spaliny w kanale kominowym i mieć nadzieję że piec nie będzie już się zasyfiał sadzami, czy jednak jedyne wyjście jest takie, żeby poprowadzić inaczej wylot spalin i zasysanie powietrza?
Co będzie lepsze??