Skocz do zawartości

pajak100

Nowy Forumowicz
  • Postów

    2
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Informacje o ogrzewaniu

  • Co ogrzewam?
    warsztat
  • Instalacja
    zwykła
  • Źródło ciepła
    kotłostal

O sobie

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    płock

Ostatnie wizyty

299 wyświetleń profilu

Osiągnięcia pajak100

Nowicjusz

Nowicjusz (1/14)

  • Pierwszy post
  • Tydzień pierwszy zaliczony
  • Miesiąc później
  • Od roku na pokładzie
  • Starter dyskusji

Najnowsze odznaki

1

Reputacja

  1. Cały czas testuję, ale trochę Wam opisze na co wpadłem. Ponieważ piec jest w warsztacie samochodowym, z którego o godz 16.00 wychodzę , a pojawiam się dopiero o 7.00 rano - rozpalanie stanowi nie lada problem. Strugać patyki , suszyć , magazynować i czekać około 1,5 h nim ruszy pompa i coś tam zacznie mieszać. Mury zimne , po około 3 godz coś tam w powietrzu czuć- jakiś wzrost temperatury. Stwierdziłem więc, że muszę rano mieć żar w piecu i temperaturę startową min 40 st. C. Modyfikacja polega na podzieleniu paleniska w poprzek pieca np. murkiem szamotowym do jak najwyższej wysokości. Powoduje to powstanie dwóch komór spalania , przedniej i tylnej. Proporcja zależy od upodobań i celu jaki chcemy osiągnąć. Ponieważ ja mam jak większość mocno przewymiarowany piec więc na murek z cegiełek jest dużo miejsca, ale niekoniecznie , może być z płytek ceramicznych . Pierwsza komora ( ta zaraz za drzwiczkami ) czyli główna ma powierzchnię rusztu 22cm/28cm , druga natomiast 12cm/14cm. Całe palenisko mam i tak obłożone cegłami szamotowymi., bo piec ma 28kW , a pracuję z mocą 12kW. Komory na samym dole połączone są okienkiem , przez które przechodzi mała szufelka o wymiarach 10 cm/12 cm. Okienko jest w celu wyciągnięcia z tylnej komory żaru , by położyć go na wierzchu opału załadowanego do pierwszej komory. Ot i cała modyfikacja. W razie dużych mrozów można napalić jednocześnie w dwóch komorach spalania- osiągając dużą moc. Takich dni w sezonie jednak jest mało. W razie potrzeby można niezależnie palić w komorach, co powoduje ograniczenie do minimum chodzenia wokół pieca. Ja np. w pierwszej dużej palę w dzień , po czym ładuję drugą komorę na noc i z pierwszej przekładam żar do tylnej małej po czym rano mam ciepły piec i gorący żar do ponownego rozpalenia komory pierwszej. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest powietrze wtórne, które koniecznie trzeba doprowadzić do góry komory drugiej. Pierwsza komora jest zasilana w powietrze wtórne z drzwiczek załadunkowych poprzez kierownicę powietrza , a druga rurką obniżającą się ku dołowi do wierzchu komory drugiej. Modyfikacja polega na wywierceniu w górnej części drzwiczek załadunkowych otworu średnicy powiedzmy 10mm i poprowadzeniu do niego rurki metalowej wewnątrz pieca. Rurka ma mieć spadek , ponieważ chłodne powietrze opada, no i najlepiej jak jest zakończona jakimś zwężeniem wtedy powietrze przyspiesza. To tak w skrócie. Na razie testuję z wieloma gatunkami opału, z węglem o jak najwyższej kaloryczności i ekogroszkiem , by móc utrzymać jak najdłuższy czas podtrzymania żaru w komorze drugiej. Na razie udało się z powodzeniem 12 godzin na słabym węglu , liczę na osiągnięcie bezdotykowo 16 godzin na wysokokalorycznym węglu/ekogroszku. Postaram się niebawem wrzucić jakieś fotki. To rozwiązanie to nic innego jak dwa piece różnowymiarowe w jednym :) Jeśli ktoś ma bardzo przewymiarowany piec , dobrze jakby miał wysokie palenisko , to uważam , że warto w ten sposób zaszaleć z ogniem :) Pozdrawiam.
  2. Witam. Wiele przeczytałem tutaj i na innych forach na temat spalania. Trochę w życiu uczyłem się fizyki , chemii i innych przedmiotów na politechnice. Trochę eksperymentowałem w różnych dziedzinach., głównie budowałem mocne silniki benzynowe - a to też spalanie paliwa :) Z racji tego, że posiadam własny warsztat - do ogrzania 295 mkw. życie zmusiło mnie do zajęcia się na poważnie spalaniem węgla w piecu Górnego Spalania firmy Kotłostal. Jeszcze kilka lat temu ogrzewałem budynek ocieplony ( styropian 12 cm) olejem przepracowanym którego mam na tony. Przepisy jednak się zmieniły. Takie ogrzewanie może spowodować duże kary pieniężne. Parę warsztatów w okolicy już wywiesiło kłódki na bramach po kontrolach środowiskowych gdzie odnaleziono w trakcie pracy tzw. patelnie , kapaczki do spalania oleju. Ich właściciele już nie powrócili do swojej działalności, co może świadczyć o dotkliwości grzywny. Po wielu wpisach tutaj i innych wypowiedzi w internecie można wnioskować, że piec dolnego spalania to dość dobre rozwiązanie , a montaż w nim palnika szamotowego to już ideał osiągnięcia bezdymnego , bezobsługowego i stałopalnego pieca. Nie jest to jednak do końca prawda. Ktoś kto trochę się przyjrzy wypowiedziom ludzi, przeanalizuje wszystkie za i przeciw, odnajdzie wady i zalety , dowie się, że wcale nie jest tak różowo. Problemów jest dużo , przede wszystkim każdy musi poznać swój piec , a jeszcze lepiej jak poczuje w nim przepływ gazów , powietrza wtórnego , pierwotnego, temperaturę i ich kierunek. Nie jest to wbrew pozorom takie proste. Ludzie kopiują pewne rozwiązania palników zawirowywaczy , z zachowaniem odwzorowania wymiarów , po czym odpalają piece i mają siwo w kotłowni , z komina batorego , a po drzwiczkach płynie smoła. Coś poszło nie tak , a u kolegi z forum taka konfiguracja działa idealnie , mało tego nawet w lato grzeje tylko wodę CW utrzymując minimalną moc pracy kotła 800W. Ktoś chyba mija się z prawdą. Raz jego kocioł bez modyfikacji potrafi pracować z mocą 11kW , a innym razem 2kW, przy zachowaniu tych samych wymiarów paleniska i dyszy. Prawda jest taka , że czasami zapali się cały zasyp , a czasami wygaśnie z niewiadomego powodu , po czym rozpalimy , a temperatura na piecu zaczyna skakać od 50-70 st.C i tak przez cały czas trzymając w niepewności czy niebawem nie wygotuje wody, bo zmienił się wiatr , albo ciśnienie atmosferyczne , które też ma wpływ na proces spalania. Kotły dolnego spalania tak naprawdę powinny nazywać się kotłami bocznego spalania. Wiem , że to już jest kwestia umowna nazewnictwa, ale takie właśnie spalanie tam ma miejsce. Gdyby powietrze potrzebne do spalania płynęło z góry na dół pionowo , a żar również rozprzestrzeniał się w tym samym kierunku , można by mówić o spalaniu dolnym. Ale w tej sytuacji to coś jakby spalanie kroczące z elementem załadunku nowej partii opału. Między innymi z tych i wielu innych powodów dokonałem przeróbki pieca GS , by poprawić jego następujące parametry , a jego wady przemienić w zalety : 1. Uzyskanie całkowitej stałopalności z minimalną dwukrotną ingerencją palacza w kocioł 10 min/dobę. 2. Zachowanie bezpieczeństwa - czyli uwzględnienie wygotowania zładu, brak prądu , stabilna temperatura na piecu. 3. Możliwość zastosowania wielu gatunków i gradacji węgla, a także dla wymagających możliwość palenia drewnem. 4. Minimalizacja w kwestii elektroniki: , brak nadmuchu , brak regulatora ciągu kominowego, w razie braku prądu powolne wygaśnięcie pieca. 5. Osiągnięcie bezdymnego spalania. 6. Przejście pieca w stan czuwania , czyli palimy dla podtrzymania żaru z minimalną mocą np. noc. 7.Możliwość zastosowania modyfikacji w 80% wszystkich pieców GS, a także górno-dolnych. 8. Możliwość pracy pieca z dużą mocą bez jakiejkolwiek ingerencji przebudowy wnętrza pieca temperatury na dworze -25 st. C 9. Brak jakichkolwiek urządzeń dodatkowych , sprężone powietrze, zawory 3- drożne , bufor ciepła. Chciałbym nadmienić , że jeszcze nie spotkałem się z podobnym rozwiązaniem. Być może ktoś już to opracował, wymyślił , wpadł na to , jednak w internecie i książkach brak informacji na ten temat. Trudno mi się więc nazwać twórcą tej przełomowej modyfikacji kotła , bo być może ktoś gdzieś już tak pali :) , w podobnie zmodyfikowanym piecu. Dziś właśnie ta metoda jest testowana , to około ósma przeróbka i próba startu , by wyeliminować powstałe niedociągnięcia, a ponieważ jest to piec w warsztacie samochodowym , w którym nie mieszkam, pojadę dopiero na wieczór i rano , by Wam jutro opisać dokładnie: co z czy ,po co ,dlaczego i jak to wdrożyć w swoim piecu. Zaznaczam, że modyfikacja nie jest kosztowna w 150 zł zamykamy sprawę, a korzyści jest naprawdę cała masa, moim skromnym zdaniem rozwiązanie to bije wszystkie dolniaki na głowę , ale czy jednak dolniaki z dyszami i palnikami szamotowymi- trudno mi powiedzieć- nie mam takiego żeby wytestować nie paliłem , nie wiem jak one pracują w praktyce, zupełnie nie mam z nimi doświadczenia. Wiem jednak jedno, że paliwa stałe są świetne poza jedną istotną wadą - produkują popiół, z którym nie wiadomo co w piecu robić , a który zaczyna blokować cały proces. W tygodniu postaram się sprawdzić jak to będzie na ekogroszku. Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.