Witajcie
Od prawie 3 lat wynajmuję pomieszczenie około 25m2 w starym domu z lat 30/40 w którym stoi, jak podejrzewam równie stary piec kaflowy. To 3 sezon grzewczy w którym w nim palę, piec nie był remontowany, nie moge również doprosić się o informację kiedy był ostatnio czyszczony z sadzy, czy jakiś zdun w ciągu ostatnich 10 lat go widział itd - jednym słowem nieco ciężko dogadać się z właścicielem domu w tej kwestii.
Chciałabym prosić doświadczonych forumowiczów o opinię na podstawie zdjęć i opisu, na temat stanu pieca, tego co powinnam zrobić, poprawić itd
Zdaje sobie sprawę że na odległość, z samych zdjęc cudów sie nie zdziała, ale chodzi mi tylko o to że macie na pewno kolosalnie większe doświadczenie ode mnie z takimi piecami, więc może komuś jakiś fakt "wpadnie w oko", ktoś coś doradzi itd :)
Z góry przepraszam za niefachowe słownictwo
W piecu zawsze paliło się baaaardzo dobrze, ciąg wsteczny wystąpił może ze 2 razy na te 3 zimy i to chyba jakieś dziwne warunki atmosferyczne były, bo wszyscy się na to samo skarżyli. W piecu palę nieco niezgodnie ze "sztuką" palenia w kaflowcach, głownie z tego powodu że potrzebuję jak najbardziej stabilnej temperatury całą dobę (jest to pomieszczenie hodowlane na drobne zwięrzeta egzotyczne) a dodatkowo przy bardzo mocnym załadowaniu węglem i silnym otwarciu dolnych drzwiczek piec zaczyna mocno stukać co uznałam za ostrzeżenie ;) więc palę spokojniej, przez dłuższy czas. Drzwiczki nie są idealnie szczelne, muszę przyznać że zazwyczaj zostawiam kilka większych brył na noc przy zamkniętych, ale nie zakręconych drzwiczkach, pali sie wtedy żywo, ale bez przesady, tak że piec utrzymuje wysoką temperaturę całą noc, ale nie rozgrzewa się już o wiele bardziej. ( przy okazji moje pytanie - czy na prawdę zostawianie takich większych bryłek , palących sie wolno na noc jest tak niebezpieczne jak to niektórzy twierdzą?)
Do napisania tematu skłonił mnie fakt że zauważyłam ostatnio w palenisku kilka fragmentów jak to na początku myślałam - kamieni z węgla ;) Po dokładniejszym przyjrzeniu się okazało się że w komorze paleniska są pewne ubytki w szamocie, którymi na ten moment najbardziej sie martwię, starałam sią ując to na zdjęciach.
Ruszt wydaje się ok, drzwiczki tak jak pisałam nieszczelne, albo raczej nie da sie domknąć ich całkowicie, jest też pewna szczelina patrząc od góry. Kafle nie są jakoś mocno popękane, fuga (?) w niektórych miejscach częściowo wykruszona, jedno większe pęknięcie między kaflami na górze pieca, nigdy nie dymił, mimo wszystko uszczelniłam uszczelniaczem kominkowym, podobnie jak wejście rury do komina.
Czujnik dymu i czadu w pomieszczeniu założyłam, kupiłam taki dobrej jakości, nigdy nie nie aktywował w związku z czadem, ze 2-3 razy zareagował tylko na leciutkie nadymienie.
Martwi mnie też nico bardzo nierówne rozłożenie temperatury na kaflach - i nie mam tu na myśli rozkładu poziomego lub pionowego, ale dosłownie na dwóch kaflach obok siebie potrafi być 90 i 60 stopni - tak to wygląda jakby każdy kafel żył swoim życiem...
Będę wdzięczna za każdą opinię. Tak jak pisałam jest to pomieszczenie wynajmowane i nie mam wpływu na to jaki piec tam stoi i w jakim stanie, ale w miarę możliwości zrobię co można żeby było bezpiecznie :)