Celowo nie pisałem o instalacji bo to całkowicie nie ma związku z paleniem. Nie ma znaczenia co ogrzewam, stodołe, garaż czy dom.
Instalacje jest mojego projektu jestem zadowolony. Mam mały domek ogrzewam ok. 110-120 m2. Dobrze ocieplonego domu.
Kupując ten kocioł chciałem osiągnąć długą stałopalność przy niskiej mocy. Mam dwa bufory po 300l pracujące równolegle, większe mi do piwnicy się nie zmieściły. Kotłownie mam w garażu wolnostojącym 6m od domu. Na początku użytkowania paliło się bardzo fajnie. Im dalej w las tym więcej drzew. Więc teraz to jakikolwiek węgiel się zawiesza. Jak widzę mało kto ma dośw. w paleniu węglem ale ja chce nim palić! Drzewo mnie nie interesuje. Brykietem to można hobbistycznie w lecie do podgrzania cwu. Zimy przy takim spalaniu, że mi kocioł do rana nie wytrzyma to go dyskwalifikuje. Mam już dość robienia doktoratów z każdej branży, życia mi nie starczy. Kocioł ma mi palić i tyle. Nie będę robił jakiś przeróbek itd. jak inni to robią bo raz nie wiem co mam zmieniać po drugie nie po to kupowałem produkt aby go teraz tuningować. To tylko potwierdza moją poprzednią tezę, że piec jest dla hobbystów. Ja hobbystą nie jestem, mam całkowicie inne zainteresowania. Wiem, że dolniaki generalnie stworzono dla drewna ale skoro producenci jako podstawowe paliwo podają węgiel tzn. że można nim palić. Widać tak nie jest. Jak wspominałem na początku paliło mi się całkiem dobrze ale jak się piec zasyfił węglem "odpowiednim dla niego" przez te 4 mies. rzadkiego palenia (w domu jeszcze nie mieszkam) to już po paleniu..... (mam na myśli komorę załadunkową). Proszę mi wybaczyć frustracje ale naprawdę mam dość. Kwestia dymienia wiem o co chodzi jak co robić aby "zabrał dym" mikro kanałami oddymiającymi ale przy takiej ilości zgromadzone dymu to można pomarzyć. Owszem w przypadku drewna do jest dużo łatwiej ale proszę sobie wynglem zapalić to całkiem inny poziom doświadczenia :P. Nie wiem co zrobię z nim, miałem taki kryzys że szukałem już granatu aby wrzucić dziadowi w osmoloną paszcze....