Witam.
Po kilku miesiącach użytkowania pieca MPM 12-14 kw spróbuję podzielić się moimi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Palę tylko węglem - Janina orzech. (niestety dużo popiołu, jak go wypale to kupię orzech 2 Wesoła. Podobno z mniejszą zawartością popiołu. ) Na początku trochę problemu było z dymieniem na kotłownię. Rozpalałem tak: trochę papieru, trochę drewna, na to do pełna węgla i zapalam od strony rusztu. Drzwiczki od popielnika lekko uchylone, a jak się rozpali zamykam drzwiczki i na miarkowniku ustawiam 70-80. Jest ok. Raz na 4-5 godzin zejście do piwnicy i przerusztowanie,
i jest dobrze. Problem pojawił się wtedy, gdy zapchał się palnik popiołem i w piecu było sporo żaru. Pogrzebaczem nie dojdę do palnika bo jest żar, jak otworze drzwiczki nad rusztem dym wali na kotłownie...masakra ...klnę i bluzgam co ja kupiłem itp... Ewidentnie za dużo żaru i węgla pali się naraz, zamówiłem blachę zmniejszająca z wyczystką. Blacha musi mieć wyczystkę z możliwością dojścia do palnika.
Obsługa pieca po zamontowaniu blachy:
Rano otwieram klapkę krótkiego obiegu, miarkownik zamknięty, otwieram drzwiczki nad rusztem (zostało trochę palącego się węgla i żaru), pogrzebaczem ruszam żeby opadł popiół i wygarniam popiół z palnika (dosłownie 1 min roboty), zamykam drzwiczki nad rusztem i powoli otwieram zasyp górny. Na żar daję kawałek drewna, deski jak najbliżej palnika (nie potrzeba, ale wydaje mi się że nie zasypie palnika węglem) i zasypuję do pełna węglem. Zamykam klapkę krótkiego obiegu, lekko otwieram drzwiczki popielnika, idę na śniadanie, kawę. Po 30-40 min w rozpalonym do 60-70 stopni piecu zamykam dolne drzwiczki, ustawiam miarkownik. 10-12 godz spokoju. Wieczorem taka sama procedura. Ja jestem z pieca bardzo zadowolony. Mam spory, nieocieplony dom i według mnie piec zdał egzamin tej zimy. Wydaje mi się, że przy lepszym węglu piec będzie grzał jeszcze lepiej. Jeśli komuś moje spostrzeżenia pomogą w podjęciu decyzji o zakupie (lub nie) pieca, to super.
Pozdrawiam.