Jestem nowy na forum - więc witam wszystkich serdecznie w tę pierwszą niedzielę z zakazem handlu ;-).
Mam mieszkanie w kamienicy o powierzchni 80m2. Trzy pokoje, kuchnia, łazienka i ogromny przedpokój.
Gdy je kupiłem to już była tutaj cała, świeża instalacja gazowa z nowymi kaloryferami takiego typu:
(jest to przykładowa grafika z Gugli)
Po jednym takim grzejniku na dwa największe pokoje, w sypialni są dwa mniejsze, w kuchni oraz w przedpokoju jeden mały, a w łazience jeden mały naścienny.
Instalację zasila piecyk Immergas Nike Star 24 4, który sądząc po cenie i opiniach nie wydawałby się czymś tragicznym.
Kupiłem termostat, który w godzinach 4.30-6.00 trzyma temperaturę 21*C, 6.00-14.30 20*C, 14.30-22.00 22,4*C, 22.00-4.30 20*C.
Przeżyłem dwa sezony zimowe, w tym obecny, który już się kończy. I niestety martwi mnie fakt, że rachunki za gaz opiewają na kwoty rzędu 550-680 zł w zależności od częstotliwości gotowania, kąpieli oraz mrozów na zewnątrz. Czy taka kwota w starym, nieocieplonym budownictwie to jest norma?
Dodam, że mam trzy ściany po całej długości, które są ścianami zewnętrznymi i mieszkanie pode mną jest nieogrzewane. Okna jak to w kamienicach, całkiem spore, jedno jest balkonowe.
Moje pytanie brzmi przede wszystkim - co mogę zrobić, przerobić, kupić, wyrzucić, żeby zużycie gazu spadło co najmniej te 20-30%?
W niedalekiej przyszłości tak czy owak zamierzam wymienić piec na dwufunkcyjny, ale z zamkniętą komorą spalania (może i warto byłoby dołożyć do kondensacyjnego?).
A może on nie jest "ustawiony" tak, jak być powinien i grzeje jak opętany? Czy możliwe, że instalacja jest spieprzona? Nie wiem - zły rodzaj rur, o złej średnicy, cokolwiek?
Myślałem również o ociepleniu ścian od wewnątrz kartongipsem oraz wełną.
Proszę o pomoc, bo PGNiG mnie zjada ;).