Witam! Jestem dwudziestojednoletnim studentem i mam ogromny problem. Jest to mój trzeci sezon grzewczy i powiedziałem Sobie TYLE. Już przechodzę do meritum.
Dom posiada trzy kondygnację(330m2). Każda kondygnacja "dzieli się na pół". Są takie półpiętra. Ogrzewam tylko środkową kondygnację(mieszkalną, 110m2). Temperatura jaka jest osiągana rano po prostu zwala mnie z nóg. Dziś po wstaniu na termometrze widniało 11stopnii(sic!). Moje umiejętności w paleniu najwyraźniej są fatalne. Posiadam piec SAS NWT; 14kW. Jest to piec zasypowy. Wczoraj po trzech godzinach od jego zasypania(Drewno by się rozpaliło, trzy "Większe" kawałki drewna oraz 3 łopatki węgla.) pieć osiągnął temperaturę 31,5. Na piecu ustawione było 54. Normalnie palę tak, że na piecu mam 50stonii i podkładam co około 3-4 godziny. Czytając to forum wniosuję, że Wy zasypujecie piece całe? Całe węglem? Na domiar złego w całym domu kaloryfery działają tylko do połowy(górna grzeje, dolna nie). Ogrzewanie podłogowe również nie działa. Jak uważacie, instalacje jest spieprzona czy 90% problemu lezy po mojej stronie? Pozdrawiam!