Poprzedniego śmieciucha po 16. latach zjadła ruda. Jeśli w czasie, kiedy musiałem zmienić kocioł byłby dostępny Maxx LE też bym go zapewne wziął. Ale pojawił się pół roku później. Wówczas wiedziałem zdecydowanie mniej o ogrzewaniu, po prostu obsługą kotła zajmował się ojciec. Mam kotłownię 1,78 m, większość kotłów z pionowymi kanałami odpadała (jestem niskiego wzrostu i nie uśmiechało mi się skakać po stołkach by czyścić wymiennik), wybrałem kocioł z poziomym wymiennikiem. Ja to mam jeszcze osobny problem ze wstawieniem kotła do piwnicy, więc nie każdy się mieścił. W końcu padło na to co mam w profilu. Z perspektywy drugiego sezonu z kotłem podajnikowym na groszek zdecydowanie wybrałbym kocioł jak najbardziej zautomatyzowany. Z uwagi na zapylenie jakie niestety panuje przy suchym węglu, każda jego minimalizacja jest istotna, przede wszystkim dla zdrowia palacza. Na plus są też zyski w czasie obsługi. Można palić czyściej - gazem ziemnym, którego w mojej miejscowości brak, można pelletami, ale według opracowań i opinii jest drożej. Też nie bardzo rozumiem Twoją hipotezę kolego robin60, czy mógłbyś doprecyzować, by poprawnie rozumieć co masz na myśli?