Witam serdecznie!
Muszę zwrócić się do Was prośbą bo ręce mi już opadają, a i nerwy powoli puszczają na tych wszystkich "fachowców"...
Ale od początku.
W 2004 roku była kompletnie wymieniania instalacja CO. Zrobiona jest z miedzi, kocioł był miałowy bez podajnika. Jedna pompa na cały dom i CWU. Zasilanie górne, naczynie wyrównawcze na strychu. Nigdy nie musiałem odpowietrzać pompy, grzejników....Nigdy nie było ŻADNYCH problemów...
2 miesiące temu wymieniłem kocioł na ekogroszek z podajnikiem. Przyszedł hydraulik, wszystko podłączył, no i teraz mam rozdzielone. Osobna pompa na CWU i osobna na resztę domu. Do tego zawór trójdrożny i sterowanie pogodowe.
Od samego początku mam hece z instalacją. Pompa jest CIĄGLE zapowietrzona. W grzejnikach tak wszystko hałasuje, że spać się nie da!
Dodatkowo, na grzejnikach miałem zwykłe zawory, na tą chwilę są założone termostatyczne.
Hydrulik twierdzi, że pompa musi wyciągnąć powietrze z instalacji, ale na Boga skąd to powietrze się tam bierze? Bo nie idzie tej instalacji odpowietrzyć! A on dokłada tylko odpowietrzniki, które według mnie bardzie przeszkadzają niż pomagają, bo wcześniej ich nie było i nic sie nie zapowierzało...
Umieszczam zdjęcia jak mam to zrobione, może ktoś coś wyłapie, bo przecież przyjdzie zima i zostane z ręką w nocniku...
Czy może wziąć innego hydrualika, który poprawi to co ten pierwszy spartolił?
Pozdrawiam, Kamil.