Witam Państwa.
Jestem na forum po raz pierwszy,mój problem dokładnie odzwierciedla tytuł tematu.
Postaram się ująć problem jak najzwięźlej,z zastrzeżeniem,że jestem technicznym abnegatem.
Piec to Defro Eco,sterownik ST chyba 35, 6-cioletni,przez 4 lata pierwsze używany niemal przez całe sezony zimowe zasadniczo bez problemów; w zeszłym roku używany rzadko,może ma znaczenie,że palone było nisko,praktycznie w retorcie palnika.Przed tygodniem rozpaliłem piec i przez niecałe 2 doby wszystko szło bez problemu, po czym piec wygasł.Piec został ponownie wyczyszczony wszędzie gdzie tylko możliwe.Majster od pieców uszczelnił retortę silikonem
od góry i od dołu, w piecu popaliło się ze 2 godziny, po czym piec zgasł.
Aktualnie rzecz ma się następująco:
1.rozpalanie pieca bez najmniejszych problemów,wszystko "buzuje" aż miło popatrzeć
2.przy różnych ustawieniach podawania/przerwy efekt jest jednakowy- w ciągu kilkunastu minut płomień słabnie i piec gaśnie,na obrzeżach popiół bez zarzutu,w środku coraz więcej niezapalającego się groszku,chociaż wydaje mi się,że żar schodzi głęboko w retortę w czasie rozpalania.
Informacja być może istotna dla fachowców: dmuchawa w piecu nie jest firmowa,była wymieniona,ale piec działał
Co się wydaje mnie,abnegatowi technicznemu:
1.palnikiem lutowniczym sprawdziłem pracę dmuchawy i jest tak,że jest duży nawiew powietrza dokładnie nad środkiem retorty,natomiast przy bocznych otworach 'nakładki na retortę',płomień jest wręcz zasysany pod retortę.
2.porównując opisy płomienia, to jest on zawsze zbyt 'biały' i chyba gwałtowny i takim pozostaje mimo,że płomień gaśnie,tylko przy rozpalaniu jest to bardzo efektywne
Moje pytanie do Szanownych Państwa:
1.czy jest to wina wentylatora
2.czy ktoś z Państwa rozwiązał taki problem
3.gdzie szukać pomocy
Byłbym bardzo wdzięczny za rady i pomysły bo chociaż palenie węglem to chyba przeszłość,ale opowiadają przecież,że maszynista lokomotywy chodził w białych rękawiczkach.Pozdrawiam wszystkich węglowch desperatów.