Witam,
mam 25 lat i ubogą wiedzę w temacie, dlatego zakładam ten wątek :) Przypadkowo trafiłem na inny wątek na Waszym forum, który dał mi sporo do myślenia w poniższym temacie.
Jestem świeżo po ślubie, wprowadziłem się do domu do żony. Jak to w takich sytuacjach bywa, planujemy generalny remont, który m.in. zakłada wymianę grzejników na naszej kondygnacji. Ale po kolei.
Dom ma 3 kondygnacje (ok. 180m2):
- parter: niezamieszkany, ale ogrzewany. Są tam pralnia, spiżarnia, rupieciarnia i garaż,
- piętro nr 1: mieszkają tam rodzice mojej żony
- piętro nr 2: tam mieszkamy z żona i tam będzie wymiana grzejników
Dom posiada instalację "starego typu" czyli układ z ogromną ilością wody (ok. 1000l), żeliwne grzejniki oraz piec na ekogroszek z podajnikiem. Piec posiada sterownik. Na grzejnikach co prawda są jakieś stare zawory,ale nie są one sprawne. Ogrzewaniem domu sterował teść. Sterował za pomocą ustawiania temperatury na piecu (55C) oraz zaworem trójdrożnym (w 10 stopniowej skali ustawiał na "3"). Gdy na zewnątrz było zimniej to zwiększał temperaturę na piecu i przestawiał na zaworze. Wiosną, gdy pogoda była w kratkę po prostu wygaszał ekogroszek, a palił na ruszcie awaryjnym.
Do sedna: chcemy wymienić stare, żeliwne grzejniki, na aluminiowe KFA. Do tego założyć głowice termostatyczne i zawory na powrocie. Moje pytanie: czy w opisanej sytuacji te 2 typy grzejników, o zgoła różnych sposobach sterowania będą mogły istnieć przy takim zasilaniu?