Witam
Posiadam kocioł burerus logano g211 15kw z miarkownikiem, pompa co.
Ogrzewam 75m2 wysokiego, parterowego mieszkania. Budynek nie jest ocieplony z wyjątkiem jednej ściany.
Problemem są konieczne regularne co 4.5h odwiedziny kotła. Czasem ale bardzo rzadko 6h, ale zakładam, że to statystyczne odchyły od normy. Wsad spala się prawie do zera, piec raczej się nie smoli. Regularnie go czyszczę. Ciąg kominowy raczej dobry bo klapa głównego powierza leży bezwładnie a kocioł pracuje na 60c.Komin jest wysoki ~9m z wkładem żarówką.
Palę węglem orzechem. Pełny wsad to jeśli dobrze pamiętam to 25kg.
Stwierdziłem, że kocioł jest za mały i zacząłem się rozglądać za nowym i jakoś wylądowałem na temacie o rozpalaniu od góry. Spróbowałem i wynik był zadowalający pracy kotła wyniosła 7h. Niestety, nie potrafię powtórzyć tego sukcesu. Czy znów to był tylko przypadek? Czy nic nie da się więcej w moim przypadku wycisnąć z kotła?
Przeglądając tematy o wadach kotłów, weryfikowałem mój i nie wygląda tak źle. Mam możliwość dostarczania powietrza wtórnego, choć nie jest ono kierowane w palenisko a kierownicy powietrza nie mam. Ma drzwiczki do popielnika i rusztu pionowego są jedne, wspólne. Ale po przyglądnięciu wygląda na to, że po zamknięciu nie ma specjalnej szczeliny, którą mogłoby "na skróty wędrować" powietrze. Co przychodzi mi do głowy to wymiana sznurka w górnych drzwiczkach bo się trochę odkształcił i zesztywniał
Proszę o Państwa przemyślenia.