Skocz do zawartości

kociou

Nowy Forumowicz
  • Postów

    3
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez kociou

  1. No. To masz porównywalne zużycie jak ja. Ale kiedyś ktoś się wypowiadał, że to stanowczo za duże zużycie. Sprostowanie: mam zadaną 60*, na wyjściu z czterodrożnego mam 45*. Ale w tym co mówisz jest sporo racji. Uzywam węgla 630zł/tonę. I jeszcze errata, bo mój poprzedni wpis był trochę nie na temat, bo wątek jest o nieosiąganiu zadanej temperatury. Po uszczelnieniu retorty (patrz moje poprzednie wpisy) kocioł osiąga zadaną temperaturę na samym węglu, niezależnie od warunków na zewnątrz: wiatry, mrozy itp. Tylko teraz przy mrozach bardzo szybko wytraca tę zadaną temperaturę.
  2. Nic nie zrozumiałem z powyższego postu. Witam ponownie, Nie planowałem się tu pojawić, ale przy fali mrozów około -18* pomyślałem, że podzielę się moimi doświadczeniami. Otóż: Temperatura za oknem -18* Piec nastawiony 12 podawania, 47 przerwy, nadmuch 2/10, zadana 60 4 drożny zawór ustawiony na 2,5/6 Temperatura na wyjściu: 42-45* Temperatura na powrocie: 32* Temperatura w domu: (uwaga, bo najlepsze) 18*C (sł. osiemnaście). Zużycie węgla: we wtorek o 17:00 zasypałem 125kg, w piątek o 17 było pusto, zasypałem 125kg. 125kg w 3 dni, a w domu 18*. Na szczęście małych dzieci nie ma i da sie wytrzymać. W pokojach, jak się drzwi zamknie to ciepło czuć, ale średnio, bo na korytarzu to jest tak o. Powód: Nieocieplony, 20 letni dom, nieszczelne 20 letnie drewniane okna. Do szanownych kolegów, którzy się wcześniej wypowiadali, tak to wygląda, jak jest nieocieplony dom. Wywiewa wszystko, ale jest stabilnie. Histereza 3* i dość często musi nadganiać. Nie mam co eksperymentować z podtrzymaniem chwilowo, bo dość często się załącza. Pozdrawiam ciepło : ) kociou
  3. Cześć, odkopuję wątek, bo posiłkowałem się nim, kiedy miałem problemy ze swoim piecem. Mam piec Kamionna 20kw na 70m mieszkanie. Mieszkanie stare, dość przewiewne. Piec zamontowany był w połowie października 2013 roku. W grudniu, kiedy przyszły pierwsze mrozy i silne wiatry, piec nie mógł się nagrzać do temp. wyższej niż 45*. Miałem wtedy ustawione parametry podawanie/przerwa/nadmuch 6/54/2 Na takim ustawieniu szwager grzeje się już drugi rok, zadaną ma 60, ogrzewa 300L bojlera i jest git. U mnie to działało, dopóki mrozów nie było. Jak ktoś mi powie, że te ustawienia są do bani, to mogę skierować go do szwagra, który mu powe co myśli o czyimś zdaniu na temat jego pieca. ; ) No ale u mnie to nie zagrało. Podajnik działał non-stop, konsumpcja węgla niesamowita, a w domu zimno. Niepokoił mnie, i szwagra, fakt, że płomień był coś anemiczny. U szwagra przy nadmuchu 1/10 płomień był jak wysoka świeczka, palnik rakietowy, ale nie turbo odrzutowiec. U mnie ledwo popierdółka. Przy nadmuchu 6/10 u mnie nabijało temp do 50*, ale jak się piec znów załączał, to spadała do 35 i przestawał się nagrzewać. Zadzwoniłem z tym problemem do producenta, to zalecił mi uszczelnienie talerza retorty(!). Bardzo mnie to zdziwiło, hydraulika, który montowqał też, bo nigdy tego nie robił. Okazało się, że mam przedmuch pod talerzem i część powietrza idzie przez węgiel, a część po bokach, do komory spalania, tłocząc zimne powietrze z kotłowni, do kotła. Postanowiłem uszczelnić retortę. Jak ręką odjął. Płomień grzeje jak po....ny. Piec nabijał temperaturę, a przynajmniej trzymał. Wtedy jeden znajomy polecił mi ustawić: 15/45/2 Obecnie piec nagrzewa się i trzyma temperaturę. Dodatkowo jak uszczelniłem okno na korytarzu, to wydajność pieca wzrosła "w oczach". Jedno okno miałem dość przewiewne i to bezpośrednio nad grzejnikiem. Tak więc jak piec nie nabija: sprawdź retortę, czy nie dmucha zimnym powietrzem obok paleniska. Za 25zł silikon kominkowy, na zimny piec złożyć, odczekać 6-12 godzin, w pełni stwardnieje od temperatury. Zwiększ podawanie węgla, bo jak nie ma co palić, to nie nagrzeje. Producent zaleca, żeby cykl podawania zamykał się w minucie: 15/45, 6/54. Eksperymentalne trzeba. Każdy piec jest inny! Każda kotłownia jest inna, ażde powietrze jest inne. Wszystko ma wpływ. Uszczelnij najbardziej ziębiące okna i drzwi. Pomaga. Polecam : ) kociou Paliwo: Nie chcę robić reklamy, ale opalam się Energo-Groszkiem, 630/tona. Popiołu sporo, jakieś spieki są, nie wiem nawet, czy to jest szlaka, ale w palcach kruszeje. Mało kaloryczny, temu podawanie większe dałem (obecnie zmniejszyłem do 13, bo mrozu mniej). Szwagier w sezonie letnim zasypuje podajnik raz na 3 miesiące. Albo raz na miesiąc. Nie pamiętam, ale długo. Obecnie idzie mi około 25kg/dzień. Węgla nie suszymy. Węgiel, jak jedzie w podajniku, to sam schnie, zanim dojdzie do paleniska. Poza tym, rzecz polega na tym, żeby tak dobrac parametry podawania/przerwy, żeby na mokrym, prosto z wora, dobrze grzało. A nie eksperymentować czy bardziej wysuszony, czy mniej. Ja ładuję do podajnika, zamykam szczelnie i cześć. Do zobaczenia za kilka dni. Suszenie w otwartym podajniku może być przyczyną pożaru. Jak się zatnie ślimak i cofnie żar i wszystko inne nie będzie sprzyjało, to jak się zajmie w zasobniku, to lepiej, żeby nie miało dostępu do tlenu. Dzięki za porady, z których skorzystałem w tym wątku i pozdrawiam Ciepło ; )
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.