Obserwując posty, chciałbym napisać o swoich spostrzeżeniach w kotle 12-14 palnik pomniejszony (dołożony) przez producenta, może ktoś wyciągnie wnioski. U mnie z za popieleniem nie ma żadnego problemu, nawet nie muszę odpopielać. Cały zasyp spala się przy minusowych temperaturach jakie były, około 24 godzin, i dopiero po 20-stej godzinie palenia temperatura zaczyna spadać od zadanej. Ciekawą rzeczą jest rozpalanie, czytając forum koledzy piszą o słabym ciągu przy DS. Ja jak rozpalam, to nie otwieram klapki krótkiego obiegu bo i tak muszę zapalić kawał papieru przed kotłem, bo wszystkie zapałki zdmuchuje cug powietrza zasysany do kotła. W trakcie nabierania temperatury przez kocioł, słyszę go w pokoju, jakby leciał bombowiec gdzieś daleko. Bo w piwnicy odgłosy tylko MIG -28 :D (czasami mam obawy czy spawy wytrzymają od tego dudnienia). Klapka w drzwiczkach popielnika, jest tak zasysana przez powietrze, a z kolei łańcuszek nie pozwala na zamknięcie więc lata jak oszalała, do osiągnięcia temperatury przez kocioł, wtedy pracuje tak jak powinna. Powietrze wtórne otwarte na maxa. Moje spostrzeżenia są takie, że powietrze ma siłę przejść przez popiół, nawet jak go nie ruszam. Co do popiołu to wynoszę około 3-4 wiaderka ocynkowane raz na tydzień, paląc non stop bez wygaszania. Węgiel to orzech 30-50 ruski (może z lepszej kopalni, bo skład dopiero handluje 2 sezon). Właściciel na składzie powiedział, że miał przypadek w zeszłym roku, zakupił kostkę też niby z Rosji a okazało się że z Ukrainy, totalna porażka, popiołu i kamieni masa. Sprzedał niewiele resztę kazał zabrać dostawcy.
Na dodatek powiem że znajomy dowozi na małe składy węgiel z Braniewa oczywiście z Rosji. I na jednym z nich mieli maszyny do pakowania węgla, nic dziwnego, tylko że obok były hałdy worków z napisami różnych Polskich kopalń, resztę można się tylko domyślać gdzie trafiają, bo wysyła w Polskę całe tiry ładnie poukładane na paletach.