Kocioł bez badań też Ci nie załatwi, że nie będziesz miał sadzy, ani niczego innego. A co do "papierków" - chyba nikt nie wymyślił sobie ich ot tak,żeby były. Tylko raczej mają one jakieś konkretne znaczenie, jakiś cel. A skoro promujesz się na tego, co to "radzi" (choć w sumie takich "radców" to miło by było w sejmie zobaczyć raczej) to miej świadomość, że może dla kogoś to jest ważne, czy dany kocioł ma atesty. Bo to, że Ty masz to w głębokim poważaniu, to akurat nikogo nie obchodzi. I nie kpij z tych, co o takie "papierki" pytają, bo nie każdy tak do tego tematu podchodzi.