No to po kolei. Rozumiem, że przy aktualnym układzie steruję albo kaloryferami, a powrót jest "jak wyjdzie" (temperatura kaloryferów była stabilna, wtedy zawór otwarty był u mnie ok. 60%) albo mam chronę powrotu i wtedy kaloryfery są "jak wyjdą" (temperatura powrotu była stabilna, zawór otwarty na ok. 10-20%). Tak sobie gdybam, że z tą ochroną powrotu u mnie to wyglada tak: daję np. 55st., woda wraca chłodniejsza, zawór się przymyka, żeby ją dogrzać na powrocie, równocześnie przymyka zasilanie na kaloryferach, z kaloryferów wraca coraz chłodniejsza woda, zawór coraz bardziej się przymyka. Jak się zamknie, to zaczyna się otwierać puszczając więcej ciepła na grzejniki. Ale to trochę trwa i woda z tych kaloryferów zbyt wysoko się nie nagrzewa bo ochrona powrotu ma chyba priorytet i jak tylko trochę spadnie to znowu zaczyna przymykać. I tym sposobem kaloryfery "ledwo". Może wyższa temperatura na piecu? Będę palił, popróbuję. Odnośnie pompy na powrocie rozumiem, że powoduje ona bardziej stabilny przepływ do powrotu, a nie jak wyjdzie? Bez tej dodatkowej pompy zawór nie ma prawa dobrze działać? Ewentualnie gdzie ją podłączyć elektrycznie? Z pompą CO?
Pozdrawiam.