Skocz do zawartości

leoncjo86

Nowy Forumowicz
  • Postów

    3
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez leoncjo86

  1. Witam. Jak już pisałem w pierwszym poście w nowym kotle będę palił tylko węglem. Jak chodzi o instalację to jest w 100% wydolna, jedynie przy kotle są cuda wianki domorosłych instalatorów, ale teraz będzie wszystko prostowane - dlatego napisałem, że przeróbek będzie sporo (ale robionych przez "mądrego" instalatora, z polecenia i widziałem jego dzieła). Co do temperatury: te 80 st. C. to przy mrozach w ubiegłych latach sięgających -20 i więcej (jesteśmy ciepłolubni, temp. w domu to ok. 23 st.), a straty są głównie przez okna: jest to starsze budownictwo i od strony południowej są 4 poteżne okna, są to pierwsze okna pcv jakie były na rynku, o prznikalności cieplnej tych okien nie ma co pisać, bo jej po prostu nie ma, poza tym dochodzi jakość montażu - o piance i tzw. "ciepłym montażu" to wtedy jeszcze nie słyszeli :D Przy większym wietrze to firanki się bujają... Dochodzi jeszcze kwestia zaworów przy grzejnikach, obecnie w 2 największych pokojach nie ma ich wcale, a w 2 są ale strach ich ruszyć, bo ich produkcja to czasy prl-u i się rozciekają, po wymianie kotła wszędzie będą wymienione na termostatyczne.
  2. Witam. Dziękuję za dotychczasową pomoc, odpowiadam na pytania: 1. Temperatura do ogrzania domu to +-60 st., dużo zależy od temperatury na zewnątrz, jak nie ma dużego mrozu to wystarczy 50, jak było -20 to było 80 a czasem nawet i więcej :D Napisałem, że okna są "ciepłe" ale tak naprawdę dopiero będą, bo w okresie wakacyjnym wymiana, teraz też są wprawdzie pcv ale to pierwsze okna jakie były na rynku i po kilkunastu latach wieje przez nie gorzej niż przez drewniane. 2. Głównym paliwem w nowym kotle będzie sam węgiel, drewno okazyjnie - w sezonie letnim do c.w.u.. Teraz paliwem jest węgiel do rozpalenia i otrzymania żądanej temperatury, a następnie piec jest zasypywany flotokoncentratem ażeby "trzymał" ciepło. 3. Co do stałopalności to zależy mi na tym, ażeby w zimie zasypując kocioł około godz. 21-22 następnego dnia rano (godzina 6-7) w piecu jeszcze się paliło - bez konieczności rozpalania kotła na nowo. 4. na sam kocioł chciałbym przeznaczyć około 4000 zł. Co do twojego ostatniego pytania: kocioł zmieniam ze względu na (mam nadzieję) oszczędności mojego czasu i pieniędzy, jak i dla świętego spokoju. Co do oszczędności to teraz sytuacja wygląda tak, że regulacja kotła odbywa się za pośrednictwem zagiętego gwoździa, który przesuwam po drzwiczkach popielnika zwiększając lub zmniejszając dopływ powietrza, jak i przez regulację ciągu w kominie (wajcha w czopuchu, nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa). Efekty tego są takie, że temperatura ma spore wahania - za mało powietrza to przygasa i robi się w domu chłodno, trzeba kocioł "rozpędzić" co pociąga za sobą spore ilości paliwa, z kolei za dużo powietrza powoduje rozgrzanie kotła (znowu spora ilość paliwa) i w domu robi się za ciepło - takie błędne koło. Obecnie spalam ok. 10 ton opału na sezon grzewczy (2 tony węgla i 7-8 ton flotokoncentratu). Poza tym co chwila trzeba latać do kotłowni ("otworzyć", "zamknąć" kocioł, dorzucić paliwa i tp.). Mam nadzieję, że po zmianie kotła ilość spalanego paliwa (węgla) spadnie do wartości 6 - 7 ton i że do kotłowni będę schodził raz na kilka godzin dorzucić do kotła a temperatura będzie taka jaką sobie ustawię. Pozostaje jeszcze kwestia świętego spokoju: kocioł ma już słuszny wiek i obawiam się, że padnie w najgorszym z możliwych momencie (tęgie mrozy, święta albo coś w tym stylu) i o ile kupno nowego kotła nie będzie problemem, to znalezienie kogoś (np. w Boże Narodzenie) kto dobrze go podłączy - a przeróbek mam sporo nie będzie takie łatwe.
  3. Witam wszystkich! Przeczytałem dobrych kilka tematów na tym forum, ale konkretnej odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie nie znalazłem. Chodzi o to, którego producenta kotłów wybrać? Żywiec czy Sas? W mojej okolicy (Górny Śląsk) najpopularniejszy jest Żywiec, ale słyszałem też dobre opinie o Sasach. Do ogrzania 130m2 + 100l wody w bojlerze, starsze budownictwo, mur - cegła otynkowana, nieocieplone ściany i dach, okna "ciepłe". Potrzeba wg obliczeń 23-24 kW. Palone będzie węglem, czasami drewnem. Z wiedzy którą dotychczas posiadłem przeczesując net to chciałbym kocioł DS, z dmuchawą i sterownikiem. Interesuje mnie kocioł o w miarę długiej stałopalności (najlepiej ok. 10h) Teraz kilka moich pytań: - dlaczego jedne kotły mają dmuchawę od dołu (Żywiec) a inne od góry (Sas)? Jakie są zalety i wady obydwu rozwiązań? - po co w kotle z dmuchawą i sterownikiem miarkownik ciągu (Sas)? - czy czujnik temperatury spalin jest przydatny pod względem ekonomiczności kotła? (Sas go posiada, Żywiec nie) A może polecacie jeszcze innego producenta (Żywiec i Sas to mnie więcej ten sam przedział cenowy) Czytałem, że szczególnie przy Sasach są problemy z kominem, pojawiają się wykwity czy coś takiego, w moim przypadku jest kłopot bo geniusz robiący po raz pierwszy instalację c.o. podłączył piec do komina wentylacyjnego (14 x 14). Przekładka nie wchodzi w grę, drugi - prawidłowy komin po 2 stronie domu, koszta przeniesienia za wysokie. Jak dla mnie, człowieka niemającego pojęcia o nowoczesnych kotłach (dotychczas paliłem w samoróbce - ma przeszło 20 lat i ciągle jest sprawny, jedyny jego osprzęt to termometr i pompa) wybór pieca to czarna magia, wydaje się, że i jedne i drugie mają zalety i wady, tylko który ma więcej tych pierwszych a mniej tych drugich?? Pomóżcie!!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.