Muszę się pochwalić że w końcu opanowałem palenie w moim piecu.
Wczoraj o 17:00 odpaliłem piec załadowany do pełna mieszanką miału, drobnego węgla, coś wielkości groszka, to orzecha.
Ok. 18:00 piec pracował już z zadaną temperaturą 50*
Zadaną temperaturę utrzymywał do dzisiaj, do godz. 16:10
Teraz jest 17:10 żar powoli wygasa, na piecu 43*
Czyli wytrzymał od odpalenia 24h, co po ostatnich mizernych próbach palenia samym miałem jest dla mnie szokiem :)
Próby palenia miaszanką miału z węglem spróbowałem dopiero wczoraj, bo do tej pory paliłem drewnem, które dostałem okazyjnie.
Moje ustawienia pieca:
Temp. zadana 50*
Histereza 4*
Dmuchawa min 30%
Dmuchawa max 50%
Przedmuchy co 3min
Czas trwania 10s
Załączanie pompy CO 43*
Wyłączanie pompy CO 37*
Klapka PW przez cały czas uchylona na ok 5mm
Przysłona czopucha po osiągnięciu temperatury zadanej została całkiem zamknięta ( pomimo zamknięcia na max jest spora szczelina)
Przez cały czas piec pracował w zakresie temperatur 49-55*
W domu panowała temperatura w nocy ok 21*, w dzień ok 23* ( przy temp. na zewnątrz w nocy ok. -5*, w dzień ok. 3*)
W dzień w sypialniach, kuchni, salonie, łazience okna na mikrowentylacji.
W piecu za poradą jednego z Was zamontowałem zawirowywacze (na drugiej i trzeciej półce licząc od dołu)
Mieszankę tego węgla z miałem przed zasypaniem pieca trochę zlałem wodą, może 1l wlałem (tak żeby nie kurzyło się przy załadunku,ale całość niebyła równomiernie wilgotna)
Nie ważyłem całości ale musiało tego być tyle samo co tego miału, czyli ok 18kg.
Wynik palenia w zupełności mnie zadowala. Wychodzi na to że muszę palić mieszanką drobnego węgla z miałem i będzie ok. :)
Czy może coś jeszcze zmienić?
Dzięki za porady