Wiem, że pewnie są rozwiązania, które mi pomogą zniwelować wybuchy - jednak jestem człowiekiem, który lubi walczyć i skoro ten kocioł działał bezawaryjnie przez 7 lat, to jestem w przekonaniu, że uda się do tego powrócić. Na nowy niestety mnie nie stać, musi na razie pozostać ten konkretny. Myślę, że z Waszą pomocą będę w stanie zdiagnozować problem. Dziękuję Wam razem i każdemu z osobna za zainteresowanie tematem.
Dla uściślenia, jest to kocioł spalania górnego i palę w nim od góry, kanały powietrzne drożne, komin również w porządku.
Dzisiejsze obserwacje:
Pełny wsad miału, rozpalone około 17, temp 50st, temperatura utrzymywana to około 57-58st. Z moich pomiarów wynika, że cykl pracy kotła jest nie taki, jaki powinien być. Minowicie:
5sek przedmuch, 3:55min przerwy (zwie się to dozór?), 5 sek przedmuch, 3:55min przerwy i w kółko...
Nastawy, to 5sek przedmuchu co 2 minuty, a tutaj taki cyrk.
Jakieś pomysły Panowie?