Skocz do zawartości

Depression

Forumowicz
  • Postów

    4
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Depression

  1. Super, w takim razie pierwsze co ogarnę to ta nieszczelność oraz spróbuję ogarnąć czyszczenie czopucha. Dzięki Panowie. Będę pisał czy mi się udało
  2. Kocioł ogrzewa dobudówkę podzieloną na 4 mieszkanka. Łącznie nie ma tam nawet 100m, wszystko ocieplone. Kocioł pracuje tam od wielu lat i zawsze wystarczał, nigdy też ojciec za życia nie kupował jakiegoś bardzo kalorycznego groszku, raczej brał to co było tańsze. Spróbuję użyć sylikonu na koronie palnika, niedługo dojdzie do mnie bardziej kaloryczny węgiel. Nie wiem w dalszym ciągu jak mam wzrokowo sprawdzić czopuch jeżeli nie mogę tam fizycznie zajrzeć.
  3. Ciężko mi zrozumieć co piszesz, ale spróbuję się odnieść. Dopływ powietrza w kotłowni jest - otwarte okno. Co do ustrojstwa to jeżeli chodzi o tą obudowę pomiędzy rurą do komina a piecem to ona ma małe drzwiczki na dole i je też otwarłem i wyciągnalem wszystko ze środka. Nie wiem jak sprawdzić drożność czopucha. Nie wiem też jak sprawdzić szczelność korony palnika
  4. Od pół roku jednym z moich obowiązków jest całkowicie samodzielnie operować przy piecu na groszek z podajnikiem. Na początku okresu grzewczego wyczyściłem w środku pieca wszystko wraz z kominem. Gdy zacząłem grzać to przez pierwsze miesiące miałem problem ze zbyt dużą temperaturą, której nie umiałem zbić (dochodziło nawet do 80). Tak to trwało do końca listopada, jak było za ciepło to skręcane były grzejniki i było ok. Później (również w listopadzie) okazało się, że zbiornik, do którego wsypuję groszek jest dziurawy przez rdzę i dym wydostawał się na zewnątrz. Wiem już, że muszę kupić nowy, na chwilę obecną pospawałem go migomatem na tyle, żeby jeszcze wytrzymał do końca tego sezonu i jest w miare ok - dym się nie wydostaje, chociaż pył cały czas osiada w całym pomieszczeniu co może sugerować, że dalej istnieje lekka nieszczelność, której gołym okiem nie widać. Kolejnym problemem, który wydarzył się gdzieś w środku grudnia czyli ok. miesiąc temu był nagły spadek wody do poziomu 0,5. Niestety nie wiem czy spadła natychmiast czy spadała powoli - mój błąd, że się nie przyglądałem wcześniej. Dopuściłem wody z powrotem do pzm. 1,5 i odpowietrzyłem kaloryfery. Od tej pory piec zaczął mieć problemy z utrzymaniem temperatury, walcząc ciągle o to, żeby utrzymać żądane 50 stopni, pojawiły się również spieki. Trochę pokombinowałem z ustawieniami pracy podanika/dmuchawy i wydawało mi się, że ustabilizowałem problem, bo piec zaczął się wyrabiać z utrzymaniem 48-55 stopni. Dodatkowo był to moment, w ktorym rozpoczęły się mrozy jak również zacząłem używać mniej kalorycznego groszku z racji, że poprzedni dawał zbyt dużą temperaturę więc chciałem oszczędzić trochę pieniedzy - mróz i zmiana opału spowodowały, że miałem nadzieje, że to one są powodami spadku efektywności pracy pieca, a nie sama jego awaryjność. Na dzień dzisiejszy (12.01.2026) problemy z utrzymaniem temperatury się pogłębiają. Piec nie dociąga nawet do 42, dmuchawa chodzi non-stop próbując wywalczyć zadane 46 (zmniejszyłem z 50 -> 46). Przez nowy rok nowy węgiel (już lepszy i droższy) ciągle do mnie nie dociera przez co jestem zmuszony dokupować worki kiepskiej jakości z pobliskiego złomu gdzie takowy sprzedają, myślę jednak, że sam groszek nie jest tutaj jedynym problemem i z piecem na prawdę dzieje się coś niedobrego. Zrobiłem również test taki, że przestałem korzystać z pompy do wody CWU (wody użytkowej) i przełączyłem ją na boiler, który grzeje w lato. Oznacza to, że zdjąłem z pieca sporo obciążenia i zostało mu tylko grzać CO (kaloryfery) i temperatura podwyższyła się o zaledwie 3-4 stopnie dalej będąc gdzieś na poziomie ~43. Dmuchawa chodzi cały czas i nie jest w stanie podwyższyć temperatury, zamiast tego cały czas utrzymuje ją jedynie na poziomie ~43. Oczywiście czyszczę piec średnio raz na tydzień, jednak jedyne co robię podczas takiego czyszczenia to otwieranie wszystkich 3 klap i dokładne wybieranie popiołu. Co jeszcze musiałbym zrobić? Koszta wzywania serwistantów są spore, a moje sytuacja finansowa nie jest wesoła. Nie daje mi to nawet żadnej pewności, że taki fachowiec rzeczywiście doprowadzi piec do porządku. Poradźcie co powinienem zrobić? Czy istnieje możliwość, że wydobywający się na zewnątrz pył mógł uszkodzić działanie dmuchawy?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.