Witam,
Mój dom jest ogrzewany tak naprawdę od bodajże 20 października 2022. Zaczęłam od awarii nowego kotła, która w 18 godzin mi zjadła 30m3 gazu, potem suszyłem jastrych, potem grzałem do 19 stopni a teraz przełączyłem na 17 stopni i temperatura obniżenia na 16 stopni. Ogólnie w domu jest teraz zimno , na tyle żeby fachowcy nie zamarzli. W tej chwili spalone niecałe 300m3, woda off, poza jednym cyklem higienizacji w tygodniu.
Mam pewne przemyślenia po przeczytaniu tego tematu. Kocioł ma chodzić jak najdłużej na jak najniższych obrotach. Ok, wszystko dobrze, tylko jakby mój kocioł chodził 24/7 na najniższych obrotach to spali coś 0.36m3 na godzinę. Czyli około 8m3 na dobę, czyli 240m3 gazu na miesiąc. Przy obecnych cenach brutto to jest jakieś 800 złotych podejrzewam. To byłby sukces w niezbyt nowym domu 150 metrów na grzejnikach, a nie w domeczku 100 podłogówka, niby świetnie docieplony z wentylacją mechaniczną.
Zauważyłem, że mój kocioł jak już się włącza to zawsze pracuje na 23 procent, a więc minimalnie. Praktycznie niezależnie od temperatury, spala 0.36 na godzinę pracy. Czyli wszystko się zgadza.
Kocioł teraz żeby utrzymać te 17 stopni w dzień działa 6 godzin na dobę.
Ciekawe są natomiast następujące kwestie i nie wiem do końca co można z tym zrobić.
Po pierwsze mam wrażenie , że im cieplej na zewnątrz tym gorzej w środku. Ostatnio przy ociepleniu noworocznym mam wrażenie, że dom się ochłodził i odczuwalna temperatura jest do dzisiaj niższa (wcześniej na zadanej temperaturze 17 stopni potrafiło być i 18).
Nie wiem czy włączyć punkt początkowy i ustawić go na przykład na 23 stopnie?
Kolejna kwestia , temperatura projektowa. Niby powinna być -16 stopni no ale wtedy rozumiem, że w instalacji będzie woda cieplejsza. Bo niby u nas -10 to jest cieplej niż na Podkarpaciu -10, skoro my grzejemy max przy -16 , a na południu czy w Suwałkach przy -20.
Wpływ pomieszczenia na 0 ustawiony, żeby spróbować zrobić póki co wszystko pogodowym. Ograniczenie mocy na kotle nic nie daje, bo według obliczeń ten dom powinien mieć zapewnione grzanie przy -16 na poziomie 3.6 kw. Czyli wychodziłoby, że tak naprawdę przy temperaturach do -10 pewnie i tak będzie grzał minimalną mocą?
Co jest również zastanawiające, co poruszył kolega czarny85, często mam w monitorowanych parametrach temperatura zadana 22 a jest 26. Włączeń około 8-10 dziennie więc tak naprawdę pięc chodzi za każdym razem po pół godziny.
Reasumując, wiem, że 17 stopni to żaden wyznacznik, chociaż znam osoby, które śpią w 15, tylko tak naprawdę w co my celujemy? Pracą kotła non stop odpada, bo oznacza to 8m3 na dobę. Tak naprawdę już spalanie 5m3 na dobę oznacza rachunki na poziomie 'bez szału '. Chyba, że tanio już było i trzeba się przyzwyczajać do rachunków 500-600 złotych miesięcznie. Z drugiej strony sąsiad ma prawie dwa razy większy dom, 4 osoby mieszkają, w tym dwójka dzieci, ma temperaturę 23 stopnie i zapłacił październik/listopad 1000 złotych czyli mało.