To pisze ja- Zbyrdol.
Te powyżej to taka "próbka". Bo mówię: nie jestem zbyt sprawny informatycznie. No ale dobrze- żeby nie zaśmiecać forum to przejdę z "kopyta" do tematu, problemu.....Ten piec to nie jest klasyczny piec opałowy CO, tylko taka "koza" z płaszczem wodnym i z szybką -żeby widzieć palenisko. Piszę to tak gwoli ścisłości. Ale po za tym to chyba normalny piec? Ma trzy wyjścia: zasilanie, powrót, spust wody. Jako że to układ zamknięty to dokupiłem wężownice schładzającą ( "Strażnik" firmy z Chełmna). Problem ( ten najważniejszy teraz) to to czy dawać zawór różnicowy ( bo pompka oczywiście będzie)? Bo mój tok myślenia jest taki: nie po żem kupował "Strażnika" żeby teraz sobie komplikować układ. Jak zaniknie prąd- pompka przestanie działać- wzrośnie temperatura- to "Strażnik" zadziała i problem zniknie. Po co zawór różnicowy dawać? Owszem- on tam by może trochę dawał- ale by to trochę mi komplikowało układ. Ale jak mus to mus. Jak fachowcy orzekną że trzeba dać to dam. Nadmienię tylko że będę palił okazjonalnie, piec będzie praktycznie stale pod dozorem. Nigdy nie będę palił "na noc". Czyli że nie podłoże drewna ( bo piec jest tylko na drewno) i pójdę spać.- Nigdy tak nie będzie! PS. A czy nie jest tak, że zawór różnicowy by trochę wstrzymywał wzrost temperatury pieca ( bo by grawitacja działała) a przez to i działanie "Strażnika" by trochę wstrzymywał? Czyli inaczej mówiąc: zawór różnicowy by opóźniał działanie "Strażnika" nawet do tego stopnia że być może w sezonie "Strażnik" nigdy by nie zadziałał, bo grawitacja na tyle skutecznie by ograniczała wzrost temperatury? Czyli inaczej mówiąć: zawór róznicowy i "Strażnik" to takie podwójne zabezpieczenie przed przegrzaniem, a jak będzie tylko "Strażnik" to będzie pojedyńcze zabezpiecznie przed zagotowaniem wody?