Witam. Mój pierwszy sezon grzewczy w nowym domu, przyszły chłodniejsze dni i pojawił się problem który opiszę niżej, ale najpierw przedstawię CO w domu.
Dom dwupoziomowy, ~120m2,
Parter - podłogówka i kaloryfer w łazience (drabinka), kaloryfer w wiatrołapie i w garażu.
Piętro - 4 pokoje z kaloryferami (wydaje mi się, że są one zbyt małe dla danego pomieszczenia) oraz łazienka z podłogówką i drabinką.
Sprawa wygląda tak: ogólnie nie mogę narzekać na sprawność ogrzewania podłogowego bo grzeje bardzo fajnie, ale.. Ale jest problem ze zgraniem tego z grzejnikami na piętrze.
Przykład:
Temp na sterowniku który jest na parterze ustawiam na 21 stopni, temp spada do 20.6 - włącza się piec, grzejniki na parterze jak i na piętrze od razu są ciepłe, nie ma problemu, że są zapowietrzone, podłogówka wiadomo potrzebuje czasu. Po nie długim czasie jak już czuć, że podłoga grzeje, temp na sterowniku osiąga 21,6 i piec się wyłącza, temp na parterze nadal rośnie, natomiast grzejniki zaczynają robić się chłodne. Gdy na dole temp przekracza 22 stopnie to na piętrze kaloryfery już są zimne, przez co robi się bardzo odczuwalna różnica temperatur.
Wydaje mi się, że jest to kwestia ustawienia czegoś, ale nie bardzo wiem czego się złapać, czy regulować przepływ na powrocie kaloryferów, czy na rotametrach kaloryferów czy rotametrach podłogówki, a może problem jest jeszcze w innym miejscu.
Nie bardzo wiem jakie parametry podać, więc jeśli ktoś będzie chciał mi pomoc to proszę napisać co mam opisać, jakie wartości podać a na wszystko odpiszę.
Pozdrawiam.