Witam forumowiczów.
Mam spory dylemat dot. ogrzewania mojego mieszkanka na poddaszu 50m2 po podłodze 35m2 pow. użytkowej.
Otóż plan w wersji A był taki, że budujemy zewnętrzną kotłownię i montujemy piec stałopalny. Odeszliśmy od tego pomysłu, ale pozostała po nim nowa instalacja centralnego ogrzewania (zamontowane rurki miedziane i grzejniki). Nie ma w domu gazu, doprowadzanie go to inwestycja (chyba dość kosztowna i skomplikowana?), a ja dysponuje tylko poddaszem i nie widzi mi się pokrywać całości doprowadzenia gazu. Jest to domek w konstrukcji kanadyjskiej, n ie jestem pewna, czy wskazany jest tu gaz. Nadmienię też, że planujemy tu pomieszkać jeszcze z 3-4 lata i później wynająć
Pozostaje elektryka. I teraz. Czy piece akumulacyjne, a c.o. do demontażu? Czy mały kocioł elektryczny i z bańki(ale czy rachunki nas nie zeżrą)? Są też kotły działające w 2 taryfie, ale one wymagają montażu ciężkiego bufora, czy tak? Jeśli tak to jak dużego?Nie chcemy zbytnio obciążać konstrukcji, piec miałby być na strychu. Pomożecie znawcy tematu?