Witam wszystkich forumowiczów,
mam dwa budynki: mieszkalny i gospodarczy (z kotłownią) oddalony o 15m. Pomiędzy budynkami w ziemi na głębokości około 1 metra zakopane są rury instalacji c.o. Rury zostały wykonane przez hydraulika (pp stabi, w podwójnej otulinie, wpuszczone w rurę kanalizacyjną fi = 110 mm, następnie co kilkadziesiąt cm nawiercone zostały otwory i wpuszczona w to pianka). W domu mam kominek z płaszczem wodnym i dlatego znajduje się tam bufor o pojemności 600 litrów (400 litrów woda kotłowa + 200 litrów cwu), do którego doprowadzone są przyłącza: z kominka i z kotła z kotłowni. Z bufora (z górnej części) pobierana jest woda na ogrzewanie (na rozdzielacz). I teraz moje pytanie: czy jest to normalne, że na kotle mam ustawioną temperaturę 45 st. C, a termometr wkręcony w buforze pokazuje mi temperaturę 30 st. C? Co być może ciekawe, w kotle jest wkręcony przy rurce z zaworem bezpieczeństwa taki sam termometr i pokazuje on temp. 40 st. C. Skąd te różnice? Na sterowniku Titanic mam temp. 45 st.C, temp. na kotle 40 st.C wg termometra, a w buforze w domu woda ma tylko 30 st. C. Zaznaczam, że takie coś pojawiło się w trakcie ostatnich 2 tygodni, jak były duże mrozy (w nocy około - 15, w dzień - 9). Wcześniej (np. w grudniu, w styczniu), jak temperatury na dworze były wyższe, to na buforze miałem około 36-38 st. C. Czy mam źle zaizolowane rury c.o. czy może jest jakaś inna przyczyna takiego faktu?
Wiem, że temperatura na kotle 45 st. C to trochę mało (powinno być przynajmniej 50 st. C), ale dom jest jeszcze niezamieszkany i palę tylko, aby była dodatnia temperatura w domu i budynku gospodarczym.
Proszę o porady, bo mogę jeszcze coś naprawić jeśli jest taka potrzeba.