Czyli rozumiem, że w grę wchodzie krzywa grzewcza. Czytałem trochę o tym tylko nie wiem czy dobrze rozumiem zasadę takiego sterowania. Rozumiem to tak: ustawiam temperaturę zasilania rozdzielacza na powiedzmy 28 stopni. Temperatura ta krąży w układzie podłogówki nagrzewając pokoje do temperatury która mi odpowiada, a reguluję to metodą prób i błędów zwiększając lub zmniejszając przepływy. Kiedy temperatura jest już osiągnięta poprzez samoregulację instalacja przestaje oddawać ciepło do otoczenia i na powrocie wzrasta temperatura wody co jest wykrywane przez sterownik pieca (nie wiem w jaki sposób, pewnie jakiś czujnik na powrocie) i siłownik zamyka zasilanie. Kiedy temperatura powrotu spada siłownik znowu otwiera obieg zasialnia. Natomiast jak temperatura na zewnątrz spada to sterownik zwiększa temperaturę zasilania rozdzielacza żeby utrzymać temperatury w pomieszczeniach.