Niestety ze spółdzielnią nie załatwi się tutaj niczego, więc odpada instalacja czegoś na zewnątrz. Więc niestety tylko elektryczne wchodzi w grę.
Tylko, że sprawa wygląda tak, że z racji tego, że temperatura nie spada poniżej tych 17 stopni, to na przykład w nocy w ogóle grzać nie trzeba, podczas czasu kiedy nikogo nie ma w domu - również. Chodzi mi o to czy jest sens posiadania c.o. w jakiejś postaci, które grzeje całą dobę, bo raczej bez sensu jest na noc zmieniać temperaturę na dużo niższą, żeby rano z powrotem musiało się wszystko nagrzać. Czy to się kalkuluje względem po prostu grzania grzejnikami olejowymi "doraźnie". Jak bardzo istotne jest trzymanie ciepła przez ściany i wyposażenie, które jednak jest ciężko do osiągnięcia dogrzewając olejowymi.