Witam,
jestem posiadaczką jak na razie nieszczęśliwą pieca Defro EKR PZ 10 i mam ogromny problem ze spiekami (to chyba są spieki tak je hydraulik nazwał). Odpowiem od razu, że mieszkałam całe życie w bloku, narzeczony w domu jednorodzinnym ale u niego ogrzewanie było na gaz, więc jesteśmy całkowitymi laikami w kwestii palenia w piecach.
Co do wyboru pieca, hydraulik polecił, zaręczał że żadnych problemów nie będzie, a poddał się najszybciej z tym problemem i umył już od tematu ręce.
Mam nadzieję, że ktoś może podpowie co robimy źle.
Piec w sumie ciągle działa na grzaniu w podtrzymanie wchodzi gdzieś na max 10 minut, zwykle trwa to z 5 minut. Temperature zadaną osiąga, ale codziennie spotykamy taki widok jak na załączniku nr 1. Po rozbiciu ten "melon" wygląda tak jak na załączniku 3.
Węgiel odkupiliśmy od znajomego, który pali nim juz 3 rok i nie ma żadnych spieków. Przetestowaliśmy też już zrozpaczeniu marketowy ekogroszek ale widok ciągle ten sam. Ekogroszek do podajnika wrzucamy suchy. A pali jednostajnie gdzieś worek na dzień.
Zmniejszenie czy zwiększenie nawiewiu w sumie nic nie daje.
Ustawienia na piecu to:
Temperatura zadana to 58%
Hist. kotła 2 stopnie
Grzanie :
Podawanie 6 sek.
Pauza 55 sek.
Siła nadmuchu 40%
Potrzymanie podawanie 8 sek.
Pauza 30 min.
Praca nadmuchu 20s.
Pauza 10 min.
Siła 42%
Czy ktoś ma może jakiś pomysł jak to zmienić ?