arekgr - ja akurat w tych ustawieniach słabych punktów nie widzę. Ujawnią się pewnie one jak zaczniesz mieszkać. Na pewno skróci się ten czas postoju i to sporo, a i kocioł będzie miał się dużo ciężej podnieść od 40st.c przy większym poborze ciepła i grzania cwu.
Podzielę się z wami jeszcze jednym moim doświadczeniem odnośnie palnika i palenia pelletem. Jako że bałem się kosztów ogrzewania pelletem ze względu na dołożenie palnika do kotła zasypowego a nie kupna dedykowanego kotła, obmyśliłem sobie plan b zanim kupiłem palnik. Tym planem b było palenie drewnem w tym samym kotle w którym mam zamontowany palnik. Żeby było to możliwe palnik zamontowany jest jak najniżej się dało (niestety musiałem go zamontować z 2 cm nad rusztem wodnym kotła)a nad palnikiem zainstalowałem dodatkowy ruszt żeliwny taki jak do kominków. Jest postawiony na cegłach szamotowych. Dzięki temu powstała przestrzeń w której pracuje palnik i przestrzeń nad rusztem żeliwnym na szczapy drewna. Na początku czyli we wrześniu poprzedniego roku praca palnika wyglądała następująco: palnik pracował w harmonogramie nie pracując w nocy i w godzinach 13-16. Rano wychodząc do pracy podkładałem ze trzy szczapy drewna, palnik startował rozpalał drewno, po osiągnięciu temp. zadanej palnik się wygaszał a drewno paliło się na naturalnym ciągu. Sytuacja powtarzała się około 16 kiedy wracałem z pracy - funkcjonowało to w miarę dobrze (kocioł po całonocnym postoju osiągał temp. zadaną w 30 min z drzewem a 1,5 godz. bez drzewa, długie postoje itd.) póki przyszedł czas że całonocny postój był za długi i odczuwałem wychładzanie się poddasza. Teraz palnik pracuje bez harmonogramu, a kiedy jestem w piwnicy (a jestem min 3 razy bo muszę dać karmę i wodę psu) to rzucę na dodatkowy ruszt ze dwa trzy kawałki drewna-palnik się wtedy wygasza i drewno pali się na naturalnym ciągu z tym że teraz dość często załącza się pierwszy stopień wychładzania kotła czyli włącza się cwu i zawór grzejników na max co jednak mocno nie przeszkadza bo zawory termostatyczne na grzejnikach i tak nie przegrzeją pomieszczeń, a cwu na długo się później nie załącza. Można też oczywiście zagotować kocioł zwłaszcza że jednym z elementów drugiego stopnia schładzania kotła jest uruchomienie wentylatora, który dodatkowo roznieca ogień (zdarzyło się ze dwa razy) ale wystarczy zobaczyć jaka jest temp. cwu i nie pokładać gdy ma więcej jak 60st. C.
Wczoraj jak kręciłem się na zewnątrz i po piwnicy i podkładałem od czasu do czasu palnik cały dzień nie pracował tylko włączył się dopiero pod wieczór jak nastał czas kąpieli dzidziuśków.
Na tą chwilę jestem zadowolony z tego rozwiązania bo to nie kocioł decyduje kiedy mam podłożyć do niego tylko jak mi się zachce a jakieś oszczędności mogę zawsze poczynić. Tak naprawdę to nie wiem jakie ten system palenia daje oszczędności pelletu bo tego nie sprawdzałem. Może w przyszłym roku to sprawdzę. Na tą chwile zużywam między 120kg a 180kg tygodniowo w domu 230m2 zwartym piwnica parter poddasze stawiany według standardów z 2014 r. czyli 15 cm styropianu na ściany, 25 wełny w poddasze i okna 3 szyby.
Ciekawy jestem czy ktoś jeszcze w ten sposób kombinował.