Skocz do zawartości

geohound

Forumowicz
  • Postów

    15
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez geohound

  1. Się napisałem i mi komentarz uciekł.. Mam prostą konstrukcję, którą zastałem wprowadzając się do mieszkania. Piec ma tylko czujnik temperatury kotła CO (według instrukcji wewnątrz pieca) i CWU. CWU idzie wężykiem do boilera i tam po osiągnięciu interesującej mnie temperatury przestaje pchać wodę do zbiornika. Ustawień nie zmieniałem diametralnie: - zadana 55 - pompa załącza się przy 45 - temperatura wygaszenia kotła 20 albo 30 - taryf godzinowych ze zmniejszaniem temperatury nie ustawiałem - minimalne obroty wentylatora 0% (nawet w instrukcji nie polecają dawać więcej, jeśli w kotle nic nie wybucha) - obroty wentylatora podczas rozpalania/podsycania 15% - tryb zimowy (czyli nie odcina kotła grzejąc samo CWU) To jest taki prosty system http://www.ju-mar.eu/index.php/sterownikco/sterownik-reg-06 wersja REG-06A
  2. Przepraszam, że zmienię temat, ale chyba odkryłem pewien problem - aktualnie piec mam zasypany na full, rozpalony od góry godzinę temu, zadana temp 55, w kotle płomienie jak w piekle, grzejników prawie dotknąć się nie da (temp załączenia pompy to 45, więc tłoczy wodę), a wyświetlacz pokazuje... 46st i dmuchawa cały czas sobie pyrka na te 15%. Coś mi tu nie gra, piec jakby nie wiedział jaką ma temperaturę, grzejniki są gorące, a on dalej próbuje osiągnąć zadaną, mimo iż ewidentnie jest ona osiągnięta/przekroczona. Co tu zawiniło? Jakaś wewnętrzna czujka pieca? Rozwiązanie tego problemu najprawdopodobniej pozwoli mi w końcu korzystać z niego jak należy.
  3. Ale ja nie mam jak doprowadzić powietrza wtórnego. Chyba, że przez to rozumie się otwarte najwyższe drzwiczki tak, że powietrze przechodzi przez ogień do komina, a nie przez opał. No ale nie zostawię przecież uchylonych drzwiczek idąc do roboty, nie? Ja też już nie daję sterownika podczas rozpalania na samym początku, bo on bardziej gasi niż roznieca, sam dodmuchuję i robię ciąg podpałce, aż wyjdą odpowiednie płomienie na drewno.
  4. Już odpisuję, bo nie byłem przy kompie - zasypać jednorazowo mogę zgodnie z instrukcją 22-25kg. Rozpalam od góry, bo przekonał mnie filmik z podpaloną zapałką trzymaną w dół i w górę - różnica w czasie palenia jest nie do porównania. Paląc od dołu nie byłem w stanie pieca zasypać (no a mam zasypowy), tylko musiałem co chwilę biegać i dorzucać. Paląc od góry również boję się zgaśnięcia, ale staram się nie wyziębiać pieca do maxa przed ponownym rozpaleniem, tak więc nie kosztuje mnie to jakiejś dużej cierpliwości i nerwów. Ktoś pytał o zużycie wody - dwie osoby, raz dziennie prysznic + mycie głowy, oczywiście z przerwami (namoczenie, bez wody namydlanie i potem spłukanie), więc wody schodzi tyle co nic. Palenie kroczące to dla mnie znów ciut wyższa szkoła jazdy, bo nie wiem jak postępować, gdy żaru jest minimalna ilość, a nie mam np rano czasu na rozpalenie pełnego pieca. EDIT: Piec jednak ma humory. W pełni załadowany, zapalony od góry z nawiewem 10% (tylko w momentach spadków temp) palił się od 22.30 do 6 i żaru było ledwo co... nie ogarniam chyba tego całego palenia, a nie wiem co robię źle.
  5. Tak tak, ta blacha to podstawa. Mam też te takie wyjmowalne kratki (nie wiem jak to się fachowo nazywa, wygląda jak część hełmu rycerza, którą opuszczał na twarz), ale je wyjąłem. Za to muszę się pochwalić - zmniejszyłem nawiew do 10-15% i dziś palę cały dzień na 1.5 wiaderka węgla przy 55-60st na piecu. Jestem w szoku, teraz zszedłem sprawdzić piec, a tam mnóstwo czerwonego gorącego węgla. Rozpalałem na 30%, po osiągnięciu zadanej przeszedłem na 10% i tak ładnie trzyma.
  6. Ja zazwyczaj przesuwam i korzystam z bocznego, ale Teściowa przyjdzie i rzuci jakkolwiek, ciężko reformować. Temperatura przy 65 na piecu około 23-24 w pomieszczeniach na parterze (piwnica pod podłogą nie pomaga), przy 55 dopiero dziś zobaczę, ale pewnie koło 21-22. Rury częściowo ocieplone w kotłowni idą prosto do mieszkania, w mieszkaniu ich prawie nie widać, w pokojach głównie nad podłogą się ciągną. Grzejniki przy 65 parzą, przy 55 są gorące, ale u góry, im niżej tym chłodniej. Terminu "rozbiór ciepłej wody" niestety nie rozumiem, woda z pieca osiągając zadaną idzie do boilera i kaloryferów, przez brak drugiej pompy mam 65st zarówno w grzejnikach jak i w kranie. Boiler ciężko mi ocenić z pamięci, wielkości pieca mniej więcej, też Elektromet, izolowany fabrycznie. Zdjęcia zrobię wieczorem. EDIT: Po nocnym paleniu od tej 22 do 6 rano ile mogę z rana dorzucić naraz? Powiedzmy, że węgiel się ładnie popalił, zostało trochę (albo bardzo dużo, np. dziś, piec nawet nie dmuchał, bo miał dalej 55st) czerwonych węgielków, przesuwam to, dorzucam drewno i/lub rozpałkę, daję powietrze na full, żeby się zajęło i ile tego mogę dosypać, żeby zaś długo trzymało?
  7. Ale czy na ciepłym piecu (40st) godzina będzie nadal miarodajna? Rozumiem, że ogólnie niezależnie od warunków mam domknąć prawie całkiem osłonę, dać leciutki nawiew, który będzie pracował tylko przy rozpalaniu i w przypadku obniżenia temperatury, a nie na stałe i powinno to zająć nie więcej niż godzinę?
  8. Ok, spróbuję. Każda pomoc na wagę... węgla ;)
  9. Mam do czynienia z paleniem w piecu pierwszy raz w życiu - czyli mam kompletnie wyłączyć nawiew, a otworzyć drzwiczki na stałe? One są otwierane w bok, więc będę musiał chyba jakoś je zablokować, żeby zrobić szczelinkę. Czy stały dostęp powietrza nie zwiększy mi dodatkowo spalania albo nie spowoduje przekraczania zadanej temp?
  10. Panowie, mam nie lada problem. Opiszę sytuację od początku i mam nadzieję, że uda Wam się jakoś rozwiązać mój problem: Przeprowadziłem się do mieszkania w poniemieckiej kamienicy bez ocieplenia. W piwnicy znajduje się 5letni kocioł Elektromet EKO-KWR 15 z rusztem wodnym. Piec ten ogrzewa w sumie jakieś niecałe 120m2 przy wysokości pomieszczeń koło 2.5m (moje mieszkanie dwupoziomowe + mieszkanie niepełnosprawnej sąsiadki). Mieszkania na parterze, nad piwnicą, okna plastikowe (poprawiam na bieżąco szczelność). Piec nagrzewa też wodę użytkową, nie wiel ile litrów. Nauczyłem się palić od góry i chyba wychodzi mi to już bez problemu i bez dymu (Wasza strona BARDZO mi pomogła i sporo nauczyła), jednak problem polega na tym, że przepaliłem w tym piecu DWIE TONY węgla dobrej jakości w półtora miesiąca. Wynik ten mnie przeraził i nie wiem gdzie robię błąd, o ile go robię. Próbowałem wszystkich ustawień - mam szparę wentylatora przykręconą na 1/3 otworu, nawiew ustawiony max na 35% (tylko podczas opadania temperatury, nie chodzi cały czas) i piec zależnie od pogody ustawiony na 55-65st. Około godziny 21 wrzucam węgiel na full, na to drewienka, podpałka i rozpalam. O 6 rano przed pracą idę sprawdzić stan opału i dorzucam kilka drewienek oraz 2-3 szufelki węgla. Później w trakcie dnia inna osoba dorzuca koło 9 i 13 jeszcze kilka szufelek. Po powrocie z pracy koło 17 dorzucam kolejne 2 szufelki i daję piecowi chodzić i wypalić to wszystko do 21, potem powtarzam cykl. Coś robię źle? Instalacja nie ma żadnego zaworu trzy czy czterodrogowego (albo nie wiem czy mam), pompę mam ustawioną na 3 tryb, żeby dała radę rozprowadzić wodę na 3 mieszkania w sumie w 2 poziomach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.