Skocz do zawartości

lriuqs

Stały forumowicz
  • Postów

    449
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez lriuqs

  1. Dmuchawę mam ustawioną na najniższe obroty, więc tu już nie ma raczej większych manewrów. No chyba, że zwiększyć tempo obrotów, ale z tego co tu czytałem to jak używać dmuchawy to najlepiej na najniższych obrotach. Gdyby to był ojciec wydaje mi się, że bym się jakoś dogadał. Z teściem jest niestety inaczej. Jest to osoba, która wie wszystko lepiej nawet od najlepszych fachowców. Wielokrotnie próbowałem, on ma to po prostu w d... Woli kisić w piecu wielki kawał drewna w temp 35 stopni niż zwiększyć tą temperaturę i przekręcić zawód 3D. Sąsiad nie ma takiego zaworu, to dla niego ten zawór jest nie potrzebny. O ochronie kotła i komina to już nie wspomnę. Takie manewry obiecałem sobie robić dopiero jak teść zejdzie z tego świata. Ewentualnie zrobić instalację gazową. Warunki jakie on utrzymuje w kotłowni, jego sposoby palenia itp. całkowicie dla mnie wykluczają jakieś większe inwestycje. Tu na temat teścia normalnie można by książkę napisać. Staram się małym kosztem coś poprawić, ewentualnie to co teść też uważa za dobre rozwiązanie. Czyli ten montaż miarkownika ciągu.
  2. To że takie palenie ma wady to wiem, niestety nie tylko ja palę. Teść ma swoją technikę palenia i niestety jego nawyków zmienić nie mogę. To jest typ człowieka który wie lepiej, a nauczy się dopiero wtedy kiedy czegoś doświadczy. Tak było teraz z kominem. Usilnie twierdził, że komin jest drożny, a problem słabego ciągu jest w piecu. W takim sensie, że w piecu na drodze dymu do komina coś się zrobiło i jest tam jakaś blokada. W sumie to albo w piecu albo w czopuchu. Oczywiście wszystkie możliwe szczeliny wcześniej były czymś tam przeczyszczone przeze mnie. Chciał mnie odwieźć od czyszczenia komina. Postawiłem na swoim i podczas czyszczenia brał w nim udział stojąc przy piecu i wygarniając sadzę. Zdziwił się i zrozumiał, że problem był w kominie, ale się do tego nie przyznał jak z komina spadała ta sadza nie w formie sypkiej ale w takich bryłach. Po czyszczeniu problem dymienia ustąpił. Z otwarta klapą zasypową praktycznie się nic nie wydostaje. Jak wspomniałem teść pali po swojemu. Jak przejmuje po nim palenie w zimniejsze dni to tylko dosypuję. Tu chodzi o tą wygodę. Nie uśmiecha mi się czekać nie wiadomo do której w nocy, aż wszystko co teść napchał do pieca się wypali. Jak jest cieplej to teść oszczędza na opale to rozpalam od nowa i wtedy zawsze od góry. Poza tym temat trochę zszedł na inny tor. Byłoby miło jakby ktoś pomógł na pytania z mojego pierwszego postu.
  3. Komin na 100% jest do czyszczenia, dziś będę to robił po pracy. Kwestia tego sznura bo za jakiś czas temat dymienia powróci, a raczej te drzwiczki powinny być szczelne. Miarkownik ponoć się da zamontować, ale ja nie jestem zbyt techniczny w tych sprawach, dlatego tez pytam. Z reguły palę od góry, ale oprócz mnie w piecu pali jeszcze teść, więc jak przejmuję od niego palenie to czasem nie ma szans na rozpalanie od góry. Palenie na szczelinie sobie odpuściłem, ze względu na wygodę. Wygodniej jest mi rozpalić w piecu, potem go zamknąć i włączyć nawiew. Wtedy jak jest wszystko drożne to nie ma problemu, a przy szczelinie to zanim ją bym ustawił to trochę bym musiał spędzić czasu przy piecu, ewentualnie co jakiś czas tam zaglądać.
  4. Palę różnie. Jak rozpalam to od góry. Jak jest zimniej i pali się 24/7 to dorzucam do pieca i palę od dołu. Głównie palę węglem, ale zdarza mi się palić węglem z drewnem głównie wtedy jak jest cieplej. Jak palę od góry i na górę nałożę dużo rozpałki i jak są duże płomienie to palą one sadzę na klapie itp. i wtedy też potrafi się ulatniać śmierdzący dym, ale jak już płomień się zmniejszy to dymienie ustępuje.
  5. Witam wszystkich, potrzebuje porady na 2 tematy. Niestety nie znalazłem dobrych dla mnie informacji na poniższe tematy na forum jak i na internecie. Niejako odziedziczyłem obsługę pieca Moderator Hajnówka z 2006 roku jeśli dobrze pamiętam. Przez parę lat jakoś z tym piecem się zaznajomiłem oraz z instalacją w domu, ale i tak czasem sprawia problemy. Proszę o pomoc w: 1. Sznur uszczelniający do klapy zasypowej. Jakiej grubości sznur powinienem tam zamontować? I szczerze mówiąc jak go dobrze zamontować. Kupiłem kiedyś na allegro sznur jeśli dobrze pamiętam to chyba około 2 cm grubości. Był za gruby, ale jakoś się dopasował. Niestety przy paleniu ogniska w piecu, gdzie płomienie uderzały w klapę zasypową sznur przepuszczał niewielkie ilości dymu. Następnie kupiłem w Castoramie sznur chyba 15 mm. Taki zestaw z klejem. Wyczyściłem tam ile mogłem, włożyłem sznur i się okazało, że w górnej części klapy nie ma w ogóle styku z piecem. Musiałem w tej górnej części włożyć jeszcze jeden kawałek sznura. Wtedy było względnie ok. Niestety w obu przypadkach piec przepuszczał dym przez klapę zasypową wtedy kiedy komin nadawał się już do czyszczenia. Przy każdym włączeniu nadmuchu przez chwile wylatuje trochę dymu. 2. Miarkownik ciągu. Czy ktoś w tym piecu montował miarkownik ciągu. Ma ktoś może jakieś zdjęcia z takiego montażu. Czytałem, że niby się da zamontować miarkownik w tylnej części pieca, ale jak później poprowadzić łańcuch? Niby z tyłu pieca jest jakieś miejsce w które może i dałoby się wkręcić taki miarkownik, ale wolę tego nie sprawdzać bez potwierdzenia. Niestety takie tematy nie są moją mocną stroną. Z tyłu mam stojąc przodem do pieca od lewej: termometr, potem zaślepiony otwór, potem rura wyprowadzająca wodę i po prawej zawór awaryjny. Ktoś coś może doradzić? Pozdrawiam
  6. Kupiłem już jakiś czas temu węgiel orzech z Wesołej ten za 900 zł za tonę. No i różnica jest ewidentna. Po pierwsze ilościowo wygląda na więcej niż ze składu ze Świdnika, po drugie pali się całkowicie inaczej. Nie pali się jak papier, lekko się skleja, bardziej dymi, ale jak już się rozpali to grzeje dobrze. Dostawca ze Świdnika jest u mnie skreślony, albo sprzedawał mi węgiel rosyjski, albo jakiś słabszy polski, a i bardzo możliwe, że jakiś miks, bo zdarzały mi się przypadki, że pełny zasyp spalił się w około 8 godzin, a niekiedy nawet i 14 O_o.
  7. Tylko co mi to da jak węgiel mi sprzeda niewiadomo jaki. Certyfikat pokaże, na świadectwo wpisze dane z certyfikatu, a węgiel da inny. Poza tym pewnie nie będzie miał przy sobie tego certyfikatu. Na składzie ma tylko metalowy blaszak z kozą w środku aby pracownik mógł się trochę ogrzać. Sam się zastanawiałem aby kupić węgiel Bartex na ich sklepie, ale mam obawy, że w workach będzie więcej groszku i miału niż orzecha. Tak to przynajmniej podjadę sobie na skład i zobaczę jak to wygląda. A jest tu ktoś kto poleca jakiś skład w Lublinie bądź w okolicach?
  8. Dzięki za rozjaśnienie. Do tej pory tam kupowałem i chyba tylko raz mi przywiózł jakiś węgiel z polski. Był to niby ten wieczorek. Po tym jak mu powiedziałem, że ta wesoła pali się dla mnie jak węgiel syberyjski. To w takim razie się chyba parę razy naciąłem.
  9. Cześć wszystkim, potrzebuje pomocy od bardziej doświadczonych użytkowników. Poszukuje jakiegoś sprawdzonego składu węgla w Lublinie, bądź rejonach. Czy ktoś coś może polecić? Może jest jakiś średnio reklamujący się na internecie, a jednak warto go odwiedzić? Druga sprawa, jak to jest z oszustwami na rodzaju węgla po wejściu tej nowej ustawy. Dalej można się naciąć czy jednak jest to jakiś bat na sprzedawców. Chcę kupić teraz węgiel. Myślę o Mysłowice Wesoła. Ceny tego węgla są dość dziwne. Skład w Świdniku 780 zł za tonę dowolny granulat. Węgiel luzem. 3 składy w Lublinie: 1. 900 zł orzech ten mniejszy. Węgiel luzem 2. około 950 zł orzech ten mniejszy w workach 3. 1099 zł orzech większy i 949 zł orzech mały. Węgiel luzem. Składy z Lublina mają cenę zbliżoną, skład ze Świdnika jednak bardziej odpowiada ceną. Jest to realna cena te 780 zł na ten okres? Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.