Witajcie,
to mój pierwszy post na forum dotyczącym ogrzewania, wynika on z tego, że w moim domu rodzinnym są pewne problemy z ogrzewaniem. Moja wiedza na temat ogrzewnictwa jest dość ogólna i chciałabym sytuację sobie jakoś rozjaśnić. Mianowicie, dom składa się z dwóch części, właściwie można powiedzieć, że wielkością odpowiada typowym bliźniakom, jest z lat 60-tych, zawsze ogrzewany był kotłem na paliwo stałe. Jakieś 10 lat rodzice postanowili "dołożyć" kocioł gazowy. Aktualnie więc mamy kocioł na węgiel oraz kocioł gazowy wraz z zasobnikiem do c.w.u. Dołożenie kotła gazowego nastąpiło przez włączenie się w rurę zasilającą i powrotną kotła na paliwo stałe z zaworami odcinającymi. W układzie jest naczynie zamknięte oraz naczynie otwarte. Moje pytanie pierwsze, które nasunęło mi się, jak już zainteresowałam się tym układem, czy takie połączenie jest prawidłowe? Czy nie powinno być jakiegoś wymiennika do rozdzielenia tych układów? Druga sprawa, aktualnie korzystamy tylko z grzania gazem ciepłej wody, gdyż w przypadku c.o. ogrzewana jest tylko jedna część domu ( przy grzaniu węglem, jest ok). z czego może to wynikać? Trzecia sprawa, kocioł gazowy może być przestawiany z trybu lat na zima i na odwrót. Niestety, w przypadku trybu lato często grzeją też niektóre grzejniki, co w lato jest uciążliwe. Z tego, co wiem moja babcia ( ona tym zarządza) zamknęła więc zawór odcinający na zasilaniu z kotła gazowego, ale z czasem zaczal on chyba przepuszczać bo sytuacja ma dalej miejsce i grzejniki grzeją. Ostatnuo pytała mnie, czy może zamknąąć zawór na powrocie do kotła gazowego ,, bo czasami jak tak robiła, to problemu nie było, ale za to kocioł gazowy nie chciał się załączać, jakby miał za małe ciśnienie. Moje ogólne pytanie, o co tu chodzi. Nie rozumiem tego do końca. Wiem, że to chaotyczne i częściowo pewnie głupio opisane,ale proszę o rozjaśnienie sytuacji. Pozdrawiam.