Witam, nazywam się Kamil. Po długim czytaniu zdecydowałem się zarejestrować.
Od dwóch lat mam nowy piec. Poprzedni był z miarkownikiem ciągu i wtórnym spalaniem na boku piecu za płaszczem pionowym. Gdy się piec już wykończył, zdecydowałem się kupić piec z dmuchawą. Chciałem sobie ułatwić życie, myśląc ze załaduje raz na dzień do pełna i dmuchawa zrobi resztę za mnie. Grubo się myliłem. W pierwszą zimę miałem taki problem z smołą, ze aż kapało tą smołą z drzwiczek gdzie się zasypuje piec. W tym roku postanowiłem coś zmienić, i kupiłem miarkownik ciągu i zrobiłem odpowiednią klapkę na dolnych drzwiach. Uzyskałem ze się dłużej pali w piecu, oraz ze się pierw grzeją grzejniki a potem dopiero komin. Smołę się nie pozbyłem ale muszę powiedzieć że było gorzej. Zrobiłem dziś po czyszczeniu parę zdjęć. Normalnie to na ściankach jest do 0,5 cm smoły. Moze po prostu pale źle, bo mój znajomy ma ten sam piec, pali dmuchawą, i nie ma żadnej smoły. On znowu nie zasypuje go do pełna, tylko dorzuca co godzinę łopatkę, ponieważ siedzi cały dzień w piwnicy bo ma tam warsztat.
Dmuchawę zamieniłem na miarkownik ciągu.
Tak wygląda wnętrze po czyszczeniu dzisiejszym.
Ta przesuwną klapkę mam zamkniętą. Co sądzicie, zamknąć przepływ powietrza całkowicie szamotem z dziurkami?
W dolocie do komina nie ma tak źle z smoła.
Węgiel zmieniłem już dwa razy, spala się dobrze, zostaje czysty popiół.
Co sądzicie o tym wszystkim? Myślałem nad zamknięciem tej przesuwnej klapce szamotami, oraz doprowadzenie powietrza dodatkowego rurka poprzez kanał z dmuchawy do komory spalania lub wywierceniu dziurek w środkowej klapce.
Sorry za błędy, ale muszę się usprawiedliwić, mieszkam dopiero od 4 lat na stale w Polsce.
Pozdrawiam Kamil