Skocz do zawartości

OthoS

Nowy Forumowicz
  • Postów

    2
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez OthoS

  1. Koledzy, przede wszystkim dziękuję za odpowiedzi. Jeszcze gwoli ścisłości - w swoim domu jestem "młodszym pokoleniem", więc niewiele mam do powiedzenia, dopóki nie przedstawię pewnych informacji :) Zamontowany mamy bojler elektryczny, który rzadko jest używany ze względu na słabą instalację elektryczną (stare budownictwo). Rzeczywiście, był remont w tym czasie łazienki i były wymieniane drzwi (mają otwory wentylacyjne przy podłodze). Sama łazienka ma też małą kubaturę. W zimie jesteśmy zmuszeni korzystać z łazienki przy otwartych drzwiach, ale nie sądzę żeby to jakoś bardzo pomagało - choć może składa się też na to problem zimnego komina... W łazience i tak jest zimno - więc dziękuję za sugestię :) Wymiana podgrzewacza - tylko dlaczego stary typ sobie radził, przy chyba zbliżonych warunkach? Dziękuję za sugestię odnośnie przerywacza - rozgrzebię temat i poczytam w internecie co to jest :) Dziękuję również za pdfa. Z pewnością poczytam w najbliższym czasie. I jeszcze kilak pytań. Czy może mieć jakieś znaczenie rura odprowadzająca spaliny wewnątrz łazienki? Czy pomoże jakiś sposób docieplenia komina? W domu panuje teoria, że jedynie pomoże przedłużenie komina, jednak jest to mało wykonalne przy obecnym rozwiązaniu (niski murek + rura).
  2. Szanowni Forumowicze, Od wielu lat zmagamy się w mojej rodzinie z problemami dot. cofania się spalin z piecyka gazowego zamontowanego w łazience. Przykrym efektem są nie tylko bóle głowy (zapewne spowodowane podtruciami), lecz nawet leczenie szpitalne członka rodziny (noc w szpitalu pod tlenem). Ale po kolei. Problemu rozpoczęły się po wymianie kilka lat temu gazowego podgrzewacza wody. Typowy stary model z odkrytą tzw. świeczką został zastąpiony nowym Junkersem WRP 11. Od tego czasu zima to zawsze udręka. Gdy tylko na zewnątrz robi się chłodno, junkers nie zapala się (mimo że "cyka"), nie próbuje odpalić w ogóle lub odpala się, lecz w łazience czuć zapach spalin, a czasem nawet widać, jak dym jest wtłaczany z powrotem... Zastanawiające jest, że piecyk starego typu działał bez zarzutu, lecz po wymianie na nowy zaczęły się problemy. W okresie wiosenno-letnim, nie ma żadnego problemu z użytkowaniem piecyka. Problemy zaczynają się pojawiać wraz ze złą pogodą (gdy na dworze pojawiają się deszcze, gdy jest zimno - szczególnie po nocy). Towarzyszy temu wychłodzenie łazienki zimnym powietrzem wtłaczanym przez komin i piecyk do wnętrza łazienki. Nie raz już z powodu chłodu pękła wężownica, dlatego na noc jesteśmy zmuszeni wyłączać junkers, ściągać rurę z piecyka i zatykać komin. Domyślam się, że główne powody problemów są dwa: 1) efekt zimnego komina (widziałem na forum takie określenie) 2) słaby ciąg. Istotne jest miejsce, w którym znajduje się piecyk. Jest on umieszczony w ślepej łazience w domku jednorodzinnym w zabudowie szeregowej (z dwóch stron sąsiedzi). Część z łazienką jest parterowa, lecz w dalszej część dom ma drugie piętro i poddasze. Co istotne, drudzy sąsiedzi z lewej i prawej mają zabudowę w całości kilkukondygnacyjną, więc komin jest w pewien sposób osłonięty z trzech stron. Komin jest dwukomorowy (do jednej części podłączony junkers, do drugiej okap w kuchni), częściowo murowany (do wys. około 1,5m nad płaską częścią dachu), kolejny metr to przedłużenie blaszane z końcówka w kształcie litery H. W załączeniu przysyłam bardzo uproszczone poglądowe rysunki, które stworzyłem (rzuty od frontu, z jednego boku oraz od góry). Bardzo przepraszam za ich jakość. Kolorem brązowym oznaczyłem dach skośny (u sąsiadów mniejszy kąt, ze względu na wysokie piętra). Na rysunkach dokonałem uproszczenia - tak na prawdę to drudzy sąsiedzi z kolei mają podwyższone dachy. Będę wdzięczny za porady i sugestie, które mogą pomóc rozwiązać powyższe problemy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.