Panowie, dzięki za wszystkie uwagi. Dziś po kolejnej kilkugodzinnej walce zdecydowałem że zaślepię drzwiczki stalową blachą, sznurem i silikonem, tak na próbę. Oryginalne drzwiczki poszły do czyszczenia ( tzn sznur trzeba wypalić bo jest już tak zapieczony). Z pieca się nie kopci, a więc oczywistą oczywistośćią jest, że drzwiczki były trefne. Kolejna rzecz, w końu odważyłem się zasypać piec "pod korek" a więc do dolnej krawędzi drzwiczek. Nie wiem jaki to ma wpływ na spalanie ale od 17-tej do teraz nie ma problemów (tfu tfu :) )
Przedmuchy ustawiłem tak aby w piecu ciągle był żar. Po próbach wyszło, że najlepiej ustawić na 3 min przerwy , 15 sek pracy. Temperatura zadana 53*C ( podbija do 60 i spada)
Wybuchów narazie nie ma, a zwykle pojawiały się w pierwszych godznach pracy pieca. Do palenia użyłem miału, który "leżakował" wilgotny 15 h. Do tej pory moczyłem na bieżąco.
Mam nadzieję, że powoli dojdę do ładu z tym, kotłem. Przede mną 2 rodziny w nim paliły, rzekomo bez problemów... Ostatni lokator, palił w tym piecu wyłącznie drewnem. Podejrzewam, że celowo rozszczelnił drzwiczki, żeby był lepszy dopływ powietrza. Nic to, zobaczymy jak przez noc się sytuacja rozwinie:)
Jeszcze raz dzięki za pomoc. Jutro opowiem, jaki był efekt moich eksperymentów.