Witam kilka lat temu kupiłam kocioł miałwy KWM-SG z Pleszewa. Przez trzy sezony pracował w miarę poprawnie a w tym coś się dzieje. Po około 3-4 godzinach od rozpalenia zaczyna bulgotać w piecu i to tak, że cały się trzęsie. W kotłowni odgłosy tego "zjawiska" są umiarkowane, ale w domu słychać jak gdyby wszystkie rury miały się rozerwać... stuka, bulgocze i doprowadza do rozstroju nerwowego. Cały proces trwa około godziny z kilkuminutowymi przerwami. Mam wrazenie, że nasilenie stuków następuje podczas nabijania temperatury na piecu ( bywa tak ,że przez kilka dni jest spokój ) Wezwałam kilku "fachowców" od C.O., ale oni twierdzą, że; albo wieksza gródka miału dostała się do ścianki pieca i w tym miejscu woda bardziej się grzeje , albo gdzieś do pieca dostało się powietrze i trzeba czekać aż woda je przepchnie "a generalnie to mam się nie martwić bo to nic takieg" z tym ze zaden z nich nie słyszał jak to się tłucze a ja się boję, że coś tam strzeli. Może ktoś z Państwa może mi doradzić co mogę z tym zrobić.
Pozdrawian