Witam wszystkich.
Dwa lata temu dokonano w moim bloku modernizacji tej maszynerii, co to zamontowana jest w piwnicy i tłoczy ciepło do instalacji CO (wybaczcie, nie znam się na tym, wolę nie ryzykować fachowego słownictwa). Już po rozpoczęciu sezonu grzewczego zauważyłem, że zaczęły się zapowietrzać kaloryfery (mieszkam na samej górze). Z poprzednią maszynerią takich problemów nie było nigdy (mieszkam w tym bloku od 8 lat). W pewnym momencie zaczął całkowicie "wyłączać się" jeden z pionów (przestawał grzać od góry do dołu, zimne rurki w pionie) - w łazience, czyli tam, gdzie kaloryfery znajdują się najwyżej. Pomagało "dobicie ciśnienia" przez ludzi z ciepłowni. Przed tym "wyłączeniem" wyraźnie słyszałem bulgotanie powietrza w rurach.
W tym sezonie jest podobnie, ale objawy takie jak zeszłoroczne zaczęły występować po miesiącu, przez cały październik instalacja grzała aż miło.
Ciepłownia zwala winę na naszą instalację, zawezwany fachowiec chciał wymieniać wszystkie piony za 60 000 zł.
Na chłopski rozum problemem jest nieodpowietrzona dobrze instalacja. Mam rację?