Ding dong! Otwieram drzwi a tam koleś ze śląskim akcentem nie chce pan kupić węgla,prosto ze śląska przyjechał..Hmmm..myślę kalkuluję...czemu nie idę zobaczę jak on wygląda..ładnie czorny..świecący myślę czemu nie..dawaj pan tonę..500 zł:) się należy..rozładowali przenieśli nawet w worki popakowali...zadowolony dobrym zakupem:D przyszedł czas na palenie! a tu uj...węgiel niechce się palić,ile wrzucisz do pieca tyle wyciągniesz...bryły wielkie niespalone..sama szlaka..czarno w piecu multum kamieni..szlak mnie trafił..3 dni palenia niby palenia..wybrałęm się z żoną do składu węgla celem zakupu normalnego spalającego się dającego ciepła czarnego złota..tonę węgla proszę 820 zł/tona przywiezli w workach ładnie wszystko cacy! Pierwszy zasyp do pieca i qrwaaaa znów to samo!!! nic się nie spala same grudy co drugi worek normalnie się spala..sam popiół..więc o co kaman ? Czy na każdym kroku ludzie żerują na innych ? Czy to jakieś fatum?A może jest jeszcze inne ale?Oszukany dwa razy! raz na lewo raz na prawo..hmm...jak ustrzegać się oszustów w okresie zimowymm..ktoś powinien napisać jakiś poradnik..zrobić listę uczciwych sprawdzonych dostawców,składów,jak brać by się nie nabić w komin :D
Aaaaa i w składzie niby węgiel z kopalni Marcel!?..Hm..podobno dobry węgiel tam mają!Pozdrawiam i ostrzegam przed oszustami i na lewo i na prawo