A więc takie porcjowanie opału jest konieczne. Przy groszku, peltach, miale rzeczywiście opał mógłby stale zasypywać tłok, ale przy węglu gdzie fi max wynosi 8cm już nie. Wyobraź sobie kilka drobniejszych bryłek w rurze na które spada bryłka fi 8cm, tak dużej bryły tłok może nie rozkruszyć i zablokować tłok w pozycji otwartej. A ja w tym czasie będę w pracy albo smacznie spal. bez dopływu paliwa żar zejdzie na spód pieca i zacznie się palenie w podajniku. Jeżeli zasobnik byłby na podajniku to może sie zacząć palić i nieszczęście gotowe, jeżeli jest przerwa w podawaniu opału potencjalny węgielek nie ma jak zablokować podajnika, ponieważ opał zasypywany jest na zasadzie wsypywania do "szklanki" i odłączany, kiedy "szklanka wypełniona jest w 60-70%i zawsze znajdzie się dodatkowe miejsce na bryłkę fi 80mm. A gdy jednak sie zblokuje z jakiegoś powodu to pożar nie przejdzie na zasobnik. Poza tym Nie chcę spawać wielkiego szczelnego zasobnika, zasobnik ma być workiem jutowym z przywiązaną rurą na spodzie. Ma być jak najtaniej.
A co do psucia się, to są proste mechanizmy i właśnie dzięki temu nie ma co się zepsuć. zwykłe techniczne włączniki nie do zniszczenia, siłownik centralnego przystosowany do pracy od -40 do 90st C siła uciągu 3 kg, też posłuży parę lat, słonik z łóżka, cały aluminiowy, z zabezpieczeniem termicznym przy zatrzymaniu, przekładnia, śrubowa i ślimakowa. taki siłownik pracuje u mnie na bramie już kilka ładnych lat, czasami na niego popada, czasami śnieg zblokuje skrzydło a on cały czas pracuje znakomicie bez ani jednej awarii. termostat piekarnika to już sami wiecie jak często się go wymienia w piekarniku elektrycznym.. Prawie wcale.
ps. końcówka podajnika ma być pod opałem a nie w żarze.
Pozdrawiam